11 maja 2025
Zabójstwo lekarza w krakowskim szpitalu klinicznym jest konsekwencją narastającej agresji wobec medyków spowodowanej nieprawidłowym funkcjonowaniem ochrony zdrowia.
Lekceważenie opinii samorządu lekarzy przez kolejne ekipy rządowe, nie prowadzi do poprawy systemu ochrony zdrowia, stąd niezadowolenie pacjentów i roszczeniowość wobec lekarzy. Oczekiwania społeczeństwa są coraz wyższe i proporcjonalne do troski o własne zdrowie: domaganie się szybkości w udzielaniu świadczeń, żądanie respektowania indywidualnych potrzeb i to niezależnie od uwarunkowań czy realnych możliwości placówek medycznych finansowanych przez NFZ.
System jest abstrakcją, więc w powszechnym odbiorze społecznym to lekarze odpowiadają za odległe terminy operacji, za kolejki, brak dostępności do specjalistycznego leczenia. Powtarzające się ataki o podłożu politycznym i światopoglądowym prowadzą do upadku autorytetu lekarzy i innych zawodów medycznych. W konfrontacji z systemem na pierwszej linii ognia są lekarze i ta grupa zawodowa jest adresatem wyimaginowanych pretensji pacjentów, agresji werbalnej w formie wyzwisk, przekleństw, przemocy psychicznej, a nawet ataków fizycznych. Agresja staje się zjawiskiem powszechnym i odczuwalnym. Ponad 70 proc. lekarzy zetknęło się z agresywnymi pacjentami, a ok. 30 procent z bezpośrednią agresją fizyczną.
Reakcją samorządu na różne formy przejawów wrogości wobec lekarzy ze strony administracji, pracodawców, a także, co warto podkreślić, wymiaru sprawiedliwości, które udzielały się społeczeństwu i pacjentom w ostatnich latach, było powołanie Rzeczników Praw Lekarzy. Ustanowienie 15 lat temu rzeczników przy izbach okręgowych stwarzało nadzieję, że lekarze uzyskają instytucjonalne wsparcie w sytuacjach konfliktowych z pacjentami i poprawi się ich bezpieczeństwo. Tyle tylko, że lekarze, jako grupa zawodowa, nie mają żadnych praw, poza tymi, które należą się każdemu obywatelowi.
Do rzeczników zwracają się lekarze w związku z naruszeniem przez pacjentów ich dóbr osobistych, godności ( art. 23, 24, 30 kodeksu cywilnego) czy też w przypadku znieważenia, pomówień lub czynnej napaści ( art. 212, 216, 222, 223, 226 kodeksu karnego ). Postępowanie rzeczników praw lekarzy rozpoczyna się od złożenia wniosku przez lekarza o udzielenie pomocy prawnej, poręczenia bądź wsparcia finansowego. Rzecznicy nie mają szerokich uprawnień, a zaznaczyć należy, że ściganie winnych, przy powoływaniu się na wyżej wymienione artykuły, może odbywać się tylko z oskarżenia prywatnego, które wniesie lekarz. Zastosowanie wyjątku od tej reguły, a więc postępowanie publicznoskargowe, umożliwia jedynie art. 44 ustawy o zawodach lekarza… , który przyznaje lekarzom ochronę prawną należną funkcjonariuszom publicznym tylko w nagłych przypadkach podejmowania czynności ratunkowych lub gdy lekarz pracuje w ramach kontraktu z NFZ. Tym samym ustawodawca podtrzymuje zasadę kiedyś obowiązującą, że lekarz prywatnie praktykujący należy do gorszego gatunku profesjonalistów i nie może liczyć na ochronę prawną w przypadku wyzwisk, znieważenia, przemocy i napaści fizycznej ze strony pacjenta.
Analizując dotychczasowe doświadczenia rzeczników praw lekarzy nasuwa się wniosek, że jesteśmy coraz częściej narażeni na nieuzasadnioną wrogość i stajemy się ofiarami pacjentów. Lekarze jako grupa zawodowa jest obiektem ataków z wielu stron: pacjentów i ich rodzin, a większość przypadków nie jest rejestrowanych, bo biały personel nie zawsze zgłasza agresję słowną.
Lekarze nie mają przekonania, że każdy taki przypadek należy zgłaszać do stosownych instytucji i robią to wyłącznie dla formalności, bo scysje często wynikają z niedoskonałości systemu ochrony zdrowia, stanu chorobowego, emocjonalnego, frustracji czy alkoholu lub środków psychoaktywnych. Utarczki słowne, wyzwiska i werbalną agresję lekarze traktują wprawdzie jako zachowania nieakceptowalne, ale wobec powszechności takich sytuacji uznają to jako normalne warunki pracy. Uodpornienie się i przyzwolenie na znieważanie może spowodować eskalację przemocy, dlatego należy konsekwentne reagować na każdy taki przypadek, traktując to jako profilaktykę bardziej drastycznych form agresji, a jednocześnie sposób na domaganie się od społeczeństwa szacunku, który kiedyś był przypisany do zawodu lekarskiego.
Degradacja statusu zawodowego znajduje akceptację w postanowieniu prokuratury o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie publikowania na Facebooku pomówienia lekarza o czynności seksualne wobec pacjentek tj. o czyn z art.212 kodeksu karnego: „ z uwagi na brak potrzeby ochrony praworządności i interesu społecznego”. Tak więc zaufanie potrzebne dla wykonywania zawodu nie leży w interesie społecznym. Dość często do rzeczników zwracają się młodzi lekarze, rezydenci z SOR-u lub poradni, gdzie pracują „na froncie” zgłaszając konflikty z pacjentami. W takich przypadkach istotną pomocą w opresyjnej dla nich relacji byłaby pomoc przełożonego lub kierownika specjalizacji, ale na ogół oburzenie na zachowanie pacjenta przeważa nad doświadczeniem i umiejętnościami rozładowania konfliktu. Młodzi lekarze nie powinni pozostawać w konflikcie z chorymi. Część lekarzy, po zgłoszeniu do rzecznika konfliktu z pacjentem, nie kontynuuje postępowania o naruszenie dóbr osobistych, godności zawodowej czy utratę zaufania. W takich przypadkach Rzecznik Praw Lekarza może wystąpić przed sądem powszechnym jako oskarżyciel posiłkowy, bądź amicus curiae czyli przyjaciel sądu dodatkowo wyjaśniający przed Temidą istotę sporu.
Do wyjątkowych należy autonomiczna, lekarska odmowa podjęcia leczenia agresywnego pacjenta. W takim przypadku należy rygorystycznie przestrzegać art. 30 i 38 ustawy o zawodach lekarza oraz art. 7 Kodeksu Etyki Lekarskiej. Dla zapewnienia bezpieczeństwa profesjonalistów medycznych wymagane są zmiany w decyzjach administracyjnych, przepisach prawa, ale także zmiany w mentalności lekarzy i pacjentów.

Najnowsze artykuły
Popularne
Słuchaj rozmów w formie podcastu














