Powrótdo góry

 Życie nie ma sensu

Kiedy pacjenci, którzy nie są szczęśliwi lub którzy są nieszczęśliwi pytają mnie, po co żyć, jak być szczęśliwym i co w zamian za odstawienie alkoholu bądź narkotyków albo czy życie ma sens zwykle zaczynam od tego, że życie nie ma sensu.

Sens życiu trzeba nadać i w historii ludzkości mamy niezliczoną liczbę przykładów jak różny, wybitny albo dziwaczny, sens nadawali swojemu życiu ludzie. Żadnego z nich nie można krytykować, jeżeli nie chcemy być krytykowanymi. Każdy ma pełną licencję wolności i prawo do nieskończonej liczby pomyłek. Z drugiej strony takie postawienie sprawy uświadamia każdemu jednostkową odpowiedzialność za to jak podsumuje swoje życie, zanim po 70-80 latach ostatni raz zamknie oczy. Ponieważ żaden dorosły człowiek nie odpowiada za nikogo oprócz siebie, w rozmowach terapeutycznych, podobnie jak w dorosłym życiu nie powinniśmy dawać żadnych receptur, czy dobrych rad (już Demokryt z Abdery napisał traktat o złym dawaniu dobrych rad) bo klient albo ktoś tak obdarowany w sytuacji niepowodzenia obciąży nasz, a nie swój rachunek sumienia. Znacznie więcej jednak niż na temat sensu życia psychiatra lub inny terapeuta może powiedzieć na temat szczęścia.

Kiedy więc odbieram pacjentowi dziecinną pokusę obciążenia mnie odpowiedzialnością za jego błędy i wybory zwykle w drugim zdaniu zaczynam rozmowę o tym, jak być szczęśliwym, czyli o potrzebach, definiując szczęście jako stan ich zaspokojenia. Żeby jednak je zaspokajać trzeba je znać, i w zasadzie od początku o to chodziło, jak pamiętamy z wypowiedzi podmiotu lirycznego Platona (bo być może tylko wymyślił Sokratesa): poznaj samego siebie.

Życie większości rosnącej co 15 lat o miliard populacji ludzi opiera się na zaspokajaniu potrzeb popędowych, które dzielimy z każdym innym zwierzęciem na ziemi. Te potrzeby nie są mniej ważne – dla utrzymania się przy życiu są najważniejsze, ale być może – i o to też od zawsze chodziło – człowiek to zwierzę i coś jeszcze. Potrzeba jedzenia i picia stworzyły kulturę kuchni świata oraz czerpania przyjemności z napojów, potrzeba bezpiecznego schronienia dały podwaliny pod rozwój architektury, a potrzeba reprodukcji są stałym tematem rozmów pomiędzy ludźmi, w książkach czy filmach albo tekstów piosenek o tym kto z kim jest, kto kogo zdradza, zdradził lub chce zdradzić oraz o rozczarowaniach i tragediach sercowych. Ale niech rozmowa o szczęściu na tym nie skończy. 

Potrzeby ludzkie, podobnie jak zwierzęce, są podobne u wszystkich ludzi, różnimy się ewentualnie proporcjami tych potrzeb, zmieniającymi się zresztą w czasie życia. Może to oznaczać, że wszyscy mamy jeden wzorzec człowieczeństwa, który rozwija się w każdym z nas i który możemy dalej jednostkowo rozwijać. Przypomina to mit o wiecznym człowieku, który przez niekończące się życia kroczy ku swojej pełni. W micie syberyjskich szamanów, kiedy ludzie zrealizują już ten archetyp pełni wrócą do boga i dopiero wtedy rozpocznie się przygoda – wspólna podróż w nieznane. Ale na to jeszcze nie czas.

Potrzeby człowieka określają linie konstrukcyjne jego rozwoju, tak samo w dzieciństwie jak i w życiu dorosłym. Celem okresu dzieciństwa i dorastania jest wykształcenie się samodzielnego człowieka, który jest w stanie radzić sobie bez pomocy innych. Jak dotąd wyróżniono pięć obszarów potrzeb, których zaspokajanie prowadzi do uzyskania takiej dojrzałości. Są to: potrzeba tożsamości, autonomii i kompetencji, potrzeba wyrażania autentycznych uczuć i myśli, potrzeba spontaniczności i zabawy, potrzeba tworzenia stabilnych i bezpiecznych relacji oraz potrzeba dyscypliny i samokontroli. Umożliwienie dziecku zaspokajanie tych potrzeb najpierw przez rodziców a potem przez system wychowawczy prowadzi do osiągnięcia wszystkich kompetencji opisanych w tych potrzebach, niezbędnych do przeżycia wśród ludzi. Z kolei ich niezaspokojenie prowadzi do rozwoju ludzi uwikłanych, podatnych na zranienie, zależnych i niesamodzielnych, obłudnych, interesownych i nieautentycznych, chłodnych emocjonalnie, surowych, z poczuciem gorszości i wadliwości oraz marginalizacji, nieważności i chwiejności emocjonalnej jak również ludzi roszczeniowych i impulsywnych. Doświadczenie każdego z nas pomoże nam odpowiedzieć sobie na pytanie, którzy ludzie – szczęśliwi czy ci mniej lub bardziej nieszczęśliwi i borykający się z opisanymi problemami przeważają w naszym otoczeniu?

Kolejne potrzeby pojawiają się u ludzi dorosłych. Udało mi się jak dotąd wyróżnić trzy takie obszary potrzeb, których zaspokojenie przynosi uczucie szczęścia, natomiast ich niezaspokojenie – brak szczęścia a na dłuższą metę – nieszczęście. Są to potrzeba siły i mocy, którą zaspokajamy poprzez nabywanie wiedzy i umiejętności, potrzeba relacji – tych koleżeńskich jak i przyjaźni czy miłością oraz potrzeba wieczności, której jedynym chyba sensownym sposobem zaspokajania jest wiara. Egzystencjalne potrzeby dorosłego człowieka doprowadziły do rozwoju trzech potężnych gałęzi ludzkiej kultury – nauki, sztuki oraz religii, mamy więc ogromny komfort korzystania z nich jako dziedzictwa ludzkości i kontynuowania drogi syberyjskich szamanów, a nie zaczynania od zera. Pytanie, ile zdrowych ludzi to robi?

Pacjenci, od których zacząłem ten felieton czują już ten głód, bo doprowadził ich on do kryzysu i wiedzą, że jeżeli nic nie zrobią będą dalej cierpieć. Ich kryzys jest motorem poszukiwań wiedzy o sobie i sposobów zaspokajania potrzeb. Szczęście na tym świecie nigdy nie jest stanem permanentnym, to raczej krótsze niż dłuższe chwile. To niekończący się cykl: szczęście, zadowolenie i znów głód zmuszający do tego, żeby opuścić miejsce, w którym na chwilę się zatrzymaliśmy i iść dalej. Bo jesteśmy istotami poszukującymi, a naszym przeznaczeniem nie jest osiadłe życie, toczone przed ciekłokrystalicznym ekranem, na którym oglądamy, jak inni grają, że żyją naprawdę nie żyjąc naprawdę. W tej wersji aż strach wyłączyć transmisję życia trwającą 24/7 i poczuć ten odwieczny głód, który wyniósł człowieka z ciemnoty ku samoświadomości.

Pacjenci zwykle dobrze przyjmują to co mówię. Składają często kartkę, na której kreślę taką mapę szczęścia i wkładają do kieszeni na piersi lub do portfela, dziękują i jak biblijnych trzech mędrców – próbują inną drogą wrócić do swojego domu.  

 

Słuchaj rozmów w formie podcastu

ProMedico - Słuchaj rozmów w formie podcastu