Powrótdo góry

Człowiek społeczny, jako zestaw ról, powstaje na styku potrzeb własnych i potrzeb innych osób, które mogą być zaspokojone dzięki współpracy z innymi osobami oraz nieustannemu dialogowi i uzgadnianiu wspólnego obrazu świata. I w tym miejscu stawiam wniosek, że AI zagraża istnieniu ludzkiego gatunku

Żyjemy w grupach, których łączy wspólny cel. Kurt Vonnegut nazywał takie grupy karasami. Ich członkowie szukają się i rozpoznają nawzajem w społeczeństwie, a potem łączą żeby osiągać wspólny cel. Być może w grupie osób, którym chodzi w życiu o coś więcej niż utrwalanie prawdy subiektywnej ulegliśmy formie kulturalnej paranoi, kiedy myśląc o człowieku doszukujemy się w nim czegoś więcej niż zwierzęcia.

Jestem przekonany, że osoby takie jak Pitagoras, Platon, Arystoteles czy Diogenes, w czasach w których żyli, byli znani tylko grupce osób, a przeciętny zjadacz chleba nie miał pojęcia że istnieją, ani też nie obchodziły go rzeczy, którym te osoby poświęcały życie. Myślę że podobnie jest obecnie – każdy szuka raczej potwierdzenia swoich prawd i przekonań i nie jest zainteresowany wysiłkiem, kryzysami i żmudnym wychodzeniem z kolejnych dezintegracji osobowości i obrazu świata oraz ciągłymi zmianami światopoglądu. Sprawdza się to w przypadku obecnego fenomenu AI. 

Co z tego, że ludzie wymyślili byt, który zastąpi większość funkcji umysłu, które nieużywane zanikną, i który zastąpi większość zawodów, które też zanikną. Nikogo z zainteresowanych łatwym życiem nie interesują badania, które pokazują, że już kilkutygodniowe używanie AI do prostego pisania email’i powoduje zmniejszenie aktywności obszarów mózgu związanych z kreatywnością, analizą i syntezą. Bezprzytomnie siedzą oni przed ekranami laptopów zafascynowani, że czatBot AI wykonuje za nich to, co wcześniej robili sami i zachwyceni tym, że nie muszą już wysilać się, szukając odpowiedzi na pytania, bo generatywna sztuczna inteligencja robi to za nich. Tego trendu pewnie nie da się już odwrócić, i prorocy wieszczący apokalipsę nowego świata mogą sobie krzyczeć na pustyni – nikt ich, tak jak proroków przeszłości i tak nie słucha. I jak zawsze, dopiero potem, kiedy jest już za późno, okazuje się, że mieli oni rację i że Bestia kolejny raz wygrała.

W jednym z najmodniejszych obecnie modeli socjologicznych – teatru codziennego życia Ervinga Goffmana, okazuje się, że w życiu ludzi w społeczeństwie chodzi o niewiele więcej niż o tworzenie atrakcyjnych masek i poszukiwanie zainteresowania oraz publiczności dla nich. Skrypty granych sztuk społecznych rzadko bywają indywidualne (oznaczają bowiem zero publiczności), więc w każdych czasach istnieje kilka dominujących skryptów zaspokajania potrzeb, które definiują te czasy i większość ludzi się do nich dopasowuje. Prawdziwy człowiek istnieje jednak dopiero za kulisami tego teatru, i stamtąd szuka możliwości wyjścia na świat, żeby zaspokajać indywidualne potrzeby. Skrypty społeczne i życie w grupie jest niezwykle potrzebne dla korygowania subiektywnych pomysłów na zaspokajanie potrzeb z realną możliwością ich realizacji oraz do uzgadniania wspólnej definicji rzeczywistości. Pomimo tego, że czasy i warunki zewnętrzne się zmieniają, skrypt jest w zasadzie ciągle ten sam, definiują go bowiem uśrednione i wspólne wszystkim ludziom wrodzone cechy natury i instynktowne potrzeby. 

Potrzeby społeczne w ubliżający ludziom sposób, myślącym o tym że człowiek to coś więcej niż zwierzę, są ciągle te same: osiągnięcie dobrej pozycji w hierarchii, zdobycie terytorium, na którym można żyć i przetrwanie. Dzięki ich istnieniu i zaspokajaniu trwa każdy gatunek zwierząt, z człowiekiem włącznie. Człowiek społeczny, jako zestaw ról, powstaje na styku potrzeb własnych i potrzeb innych osób, które mogą być zaspokojone dzięki współpracy z innymi osobami oraz nieustannemu dialogowi i uzgadnianiu wspólnego obrazu świata. I w tym miejscu stawiam wniosek, że AI zagraża istnieniu ludzkiego gatunku.

Generatywna AI w czatBotach służy wciąganiu człowieka w rozmowę. Tworzy zdania w oparciu o dostarczone przez człowieka słowa odzwierciedlając je, rozwijając i potwierdzając. Człowiek w kontakcie z czatbotem AI odczuwa rzadko przeżywaną w codziennym życiu przyjemność, kiedy jego poglądy i twierdzenia są w każdym wymiarze potwierdzane, wzmacniane i utrwalane. Opisuje się już zjawisko dysocjacji społecznej, kiedy ludzie używający przez długi czas czatBotów AI wolą bardziej „rozmawiać” z nimi niż z innymi ludźmi. Przyjemność „rozmowy” z istnością, która daje nam 100% swojego zainteresowania i zgadza się ze wszystkim co mówimy może sprawiać przyjemność, która na zasadzie uzależnień behawioralnych – może przywiązywać. Wszystko to obserwuje się już i opisuje w piśmiennictwie medycznym, generalnie jednak – nikt się tym specjalnie nie przejmuje. 

Człowiek „rozmawiający” z chatBotem AI ulega złudzeniu obecności kogoś po drugiej stronie. Złudzeniu, ponieważ chatBot AI to maszyna cyfrowa pozbawiona świadomości i działająca na zasadzie zaprogramowanych algorytmów, czyli programu komputerowego. Spotkałem się ostatnio w Internecie, że stwierdzeniem, że lepsza jest psychoterapia z czatBotem AI niż żadna i nie zgadzam się z tym.

CzatBoty AI nie mają świadomości, nie myślą krytycznie i nie są w stanie, tak jak człowiek, rozumieć drugiego człowieka, dawać mu rad i zaleceń więc również nie są w stanie prowadzić terapii. Złudzenie obecności, tego że po drugiej stronie jest ktoś, kto nas słucha i odpowiada pozostaje złudzeniem. To w istocie jak rozmowa z echem – odpowiada nam, ale nikogo tam nie ma.

Opisuje się już pogorszenia stanu psychicznego, powstawanie lub nasilanie się urojeń prześladowczych i wielkościowych po długotrwałym używaniu czatBotów AI. Kiedy ktoś ma podejrzenia, że jest prześladowany, albo, że jest wybitną jednostką, czatBot AI będzie to powtarzał, wzmacniał i potwierdzał w ”rozmowie”. Jeśli ktoś jest z kolei w żałobie i ma myśli rezygnacyjne, jest noc i nie ma z kim porozmawiać to czatBot, rezonując, potwierdzi mu, że świat i życie nie mają sensu. Jest to szczególnie niebezpieczne w sytuacji, kiedy osoba jest w kryzysie i jest odizolowana społecznie, nie ma się do kogo zwrócić, nie ma bliskich przyjaciół, i nie może pójść do psychologa lub psychiatry. Oferta psychoterapeutycznych chatBotów AI jest jak pułapka, czekająca na takie osoby.

Tak jak w teatrze codziennego życia, niezwykle ważne jest w jaki sposób środowisko medyczne, a w szczególności psychiatria, zdefiniuje podejście do czatBotów AI. Na razie coraz częściej dyskutujemy nad tym, czy do wywiadu lekarskiego standardowo nie dołączyć już pytania o to, czy pacjent korzysta regularnie z takich czatBotów. Może to być coraz ważniejszy czynnik, prowadzący do nasilania objawów zaburzeń psychicznych u osób w kryzysie.

Słuchaj rozmów w formie podcastu

ProMedico - Słuchaj rozmów w formie podcastu