Powrótdo góry

.

Być może tym razem narażę się nieco młodszym Koleżankom i Kolegom, ale chciałbym podzielić się refleksją dotyczącą możliwości przystępowania do egzaminu specjalizacyjnego przed zrealizowaniem pełnego programu,  podczas trwania ostatniego roku szkolenia.

Taka możliwość jest dostępna zdającym w Polsce już od kilku lat. O wprowadzenie takiego rozwiązania młodzi lekarze zabiegali, argumentując to problematyczną sytuacją, w której lekarz kończy szkolenie specjalizacyjne w takim momencie, że nie jest w stanie podejść do PES (Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego) w najbliższej sesji (ze względu na terminy składania dokumentów) i musi czekać kilka miesięcy w swoistym „zawieszeniu” zawodowym.

Z punktu widzenia młodego lekarza, rozpoczynającego drogę zawodową, jest to oczywiście zrozumiałe stanowisko i pożądane rozwiązanie. Zresztą sam z niego skorzystałem, gdy realizowałem drugą specjalizację. Jednak z punktu widzenia kierownika jednostki prowadzącej szkolenie specjalizacyjne, kierownika specjalizacji i egzaminatora chciałbym zwrócić uwagę na pewne negatywne zjawiska z tym związane.

Dawniej sytuacja była jasna – do egzaminu może podejść tylko ta osoba, która zrealizowała pełny program szkolenia, czyli m.in. odbyła wszystkie wymagane staże i zrealizowała wszystkie procedury. Obecnie osoba, która zdała egzamin specjalizacyjny nierzadko traci „motywację” do sprawnej realizacji pozostałej części szkolenia, ponieważ czuje się już „specjalistą” oczekującym jedynie na „pieczątkę” („przecież zdała egzamin”).

Wspomniana sytuacja nie pomaga również w prowadzeniu kursów specjalizacyjnych i prowadzi do patologicznych sytuacji. W niektórych specjalizacjach najważniejszym kursem, niejako kończącym szkolenie (podsumowującym) i pozwalającym na przystąpienie do egzaminu był/jest tzw. kurs atestacyjny („atestat”), często trwający kilka tygodni. Obecnie dochodzi do sytuacji, w której np. połowa uczestników „atestatu” ma już zdany egzamin a połowa jeszcze nie, co tworzy patologiczną sytuację, gdzie połowa uczestników jest zwolniona z egzaminu kończącego kurs (bo traci on swój sens) i ma swoiste „wakacje w dużym mieście”, a druga połowa musi do niego przystąpić (tak jak dawniej) i takich „wakacji” nie ma.

We wszystkim zachowajmy zdrowy rozsądek i pamiętajmy, że egzamin to tylko jeden z elementów szkolenia specjalizacyjnego i choć formalnie konieczny, to wcale nie najważniejszy. Prawdziwa nauka zaczyna się dopiero po otrzymaniu „pieczątki”, świadczącej nie tylko o uzyskaniu samodzielności jako specjalista, ale także nałożeniu na nas pełnej odpowiedzialności zawodowej w danej dziedzinie medycyny.

 

Słuchaj rozmów w formie podcastu

ProMedico - Słuchaj rozmów w formie podcastu