Powrótdo góry

Ostatnio media doniosły, że w tegorocznym budżecie NFZ zabraknie ok. 14 mld złotych. W związku z tym zagrożone jest finansowanie nie tylko nadwykonań, ale również wykonanie samych kontraktów. A szczególnie „uprzywilejowane” pod tym względem są tutaj woj. śląskie i mazowieckie. Oczywiście wg. NFZ głównym winowajcą odpowiedzialnym za taki stan rzeczy jest ustawa podwyżkowa dla personelu medycznego (podobno waloryzacja sięgnąć ma ok. 50 mld złotych). Należy jednak pamiętać, że nawet w najbogatszych krajach świata systemy opieki zdrowotnej z powodu wciąż rosnących, praktycznie spiralnie, kosztów leczenia nie mają charakteru stabilnego. Stąd też, o ile są finansowane centralnie, wymagają reanimacji, głównie w postaci pieniężnych kroplówek. A to z kolei sprawia, że medycyna staje się coraz bardziej uzależniona od ideologii biznesu, coraz częściej z pominięciem zobowiązań lekarza wobec chorego, z odgórnym nakazem pewnego, szybkiego i przyjemnego leczenia.

A co zrobić, gdy leczenie jest niepewne, przedłuża się i staje nieprzyjemnym? Wtedy… chorego trzeba skierować do szpitala, bo w domu, bo w poradni już sobie nie można poradzić, zaś oczekiwanie na specjalistyczną diagnostykę trwa tygodniami, nierzadko miesiącami, a chorego nie stać już na kolejne wydatki. Zaczyna też coraz bardziej narzekać, że domowe i poradniane leczenie nic nie dało. Zaś personel medyczny w szpitalach narzeka z kolei na pacjentów, którym się wszystko należy, którzy mają tylko roszczenia, co powoduje ze zrozumiałych zresztą względów, systematyczny spadek satysfakcji z zawodu. Nie bez znaczenia jest też tutaj fakt pracy lekarza pod stałą presją spotkania z prokuratorem.

Przygotowując się do napisania tego felietonu zastanawiałem się jak uzależnienie medycyny od ideologii biznesu wpływa na zmierzch autorytetów – a więc ludzi, lekarzy, którzy z założenia zawsze mówią prawdę. I nie chodzi tu tylko o wiedzę i profesjonalizm, ale także o najwyższe wartości moralne i intelektualne. Rodzi się więc pytanie o możliwość budowy autorytetu lekarza w oparciu właśnie o taką ideologię. Oczywiście należy przyjąć, że medycyna jest droga. Ale czy coś może być droższego od zdrowia i życia chorego? Czy starając się przypadkiem uprościć dostęp do lekarza poprzez rozwój POZ-ów i następnie rozwijając ambulatoryjną opiekę specjalistyczną nie sprawiono, że większość lekarzy woli tam przyjmować (zarabiać), niż narażając się na zawał, nierzadko odium chorych i ich rodzin, pod presją uroku ewentualnej rozmowy z prokuratorem, trwać całymi dniami i nocami w szpitalu przy łóżku chorego, ze świadomością, że zawsze jakiś błąd się znajdzie?

Warto też wskazać, że to nie organizatorzy systemu ochrony zdrowia i menadżerowie szpitalnych placówek w oparciu o wyłącznie matematyczne słupki kreują postęp w medycynie. Ten postęp kreują lekarze i naukowcy i to oni winni być dla decydentów podmiotem jak i przedmiotem specjalnego i troskliwego zainteresowania. Niestety w dobie ideologii biznesu pojęcie autorytetu w medycynie coraz częściej oddala się od swego archetypu, reprezentowanego przez Hipokratesa, na rzecz bezwzględnych praw rynkowych.

Dlatego tak ważnym wydaje się by uczciwy menadżer, rozsądny dyrektor, nie traktujący siebie jako nieomylnej wyroczni, wszelkie wątpliwości i problemy rozwiązywał na drodze dyskusji. Albowiem wszelkie próby rozwiązywania autorytarnego problemów implikują tylko pogłębienie i tak już trudnego do opanowania chaosu w systemie ochrony zdrowia, potęgując też frustracje białego personelu w odniesieniu do działań administracyjnych, w tym także tych ekonomicznych. Zaś zarządzanie placówkami ochrony zdrowia poprzez konflikt nie jest panaceum na rozwiązywanie problemów naszej rodzimej medycyny. Zwolnienie z logicznego, krytycznego i uczciwego myślenia przyczynowego na rzecz autorytarnych decyzji, tym bardziej nie poprawi warunków leczenia chorych.

I na zakończenie niech mi wolno będzie odnieść się do słów prof. Tadeusza Tołłoczko , który pisał … że, obecnie właśnie etyka broni człowieka przed jego wykorzystaniem jako źródła żywego surowca do przerobu przez technologię na produkt do sprzedaży. Słowa te dedykuję lekarzom i pielęgniarkom, także ratownikom medycznym, ale może przede wszystkim menagerom, ekonomistom i dyrektorom zarządzającym poszczególnymi placówkami ochrony zdrowia. A ku pamięci posłużę się stwierdzeniem: Causa causae est etiam causa causati (Przyczyna przyczyny jest także przyczyną skutku).         

 

Słuchaj rozmów w formie podcastu

ProMedico - Słuchaj rozmów w formie podcastu