30 stycznia 2026
Pani Aldona w czasie wyczekiwanej ciąży usłyszała dramatyczną diagnozę. Organizm kobiety nagle przestał produkować komórki krwi. To była aplazja szpiku, choroba zagrażająca życiu matki i dziecka. Dzięki współpracy lekarzy dwóch katowickich szpitali udało się doprowadzić ciążę do szczęśliwego rozwiązania. A kolejnym krokiem był przeszczep szpiku kostnego.
W 10. tygodniu upragnionej ciąży Aldona Sendal, mama Ingi i 7- letniej Wiktorii, nagle źle się poczuła. Z dnia na dzień zaczęłam się bardzo źle czuć, osłabłam nie miałam w ogóle siły, praktycznie cały dzień i całą noc spałam. Na drugi dzień było jeszcze gorzej więc stwierdziłam, że z racji mojego stanu trzeba wezwać pogotowie
Trafiła najpierw do szpitala w Częstochowie a następnie na oddział hematologii Szpitala Klinicznego im. Andrzeja Mielęckiego na Francuskiej w Katowicach. Tam usłyszała diagnozę.
Okazało się, że jest to ciężka aplazja szpiku, czyli szpik nie pracuje właściwie i pacjent nie jest w stanie funkcjonować poza oddziałem szpitalnym. Tego typu pacjent jest narażony na ciężkie infekcje, które mogą grozić nawet śmiercią– tłumaczy prof. Grzegorz Helbig, kierownik Oddziału Hematologii i Transplantacji Szpiku.
Kilka tygodni po porodzie pani Aldona przeszła transplantację szpiku.
Matce i dziecku groził krwotok wewnętrzny. Z uwagi na ciążę lekarze nie mogli zastosować standardowej terapii. Pacjentka musiała przebywać w izolatce, odwiedziny zostały ograniczone. W sterylnych warunkach. oczekiwała na poród.
Każdego dnia celem lekarzy było utrzymanie przy życiu matki i donoszenie przez nią płodu. Medycy zdecydowali o cesarskim cięciu w 37 tygodniu ciąży. Preparaty krwi przygotowali lekarze z kliniki hematologii, dzięki czemu zabieg mógł się odbyć bez powikłań. Był to czas na przygotowanie pacjentki do transplantacji. Nikt z rodziny nie mógł być dawcą szpiku, ale jeszcze przed porodem lekarze znaleźli odpowiedniego dawcę niespokrewnionego. Inga po kilku dniach wróciła do domu, jej mama z porodówki wróciła na hematologię. Ze względu na ryzyko powikłań, do transplantacji mogło dojść dopiero kilka tygodni później.
Sukces nie był gwarantowany, baliśmy się, że będziemy musieli stanąć przed wyborem, czy życie matki, czy życie dziecka. Na szczęście życie napisało taki scenariusz, że nie musieliśmy wybierać– mówi dr hab. Anna Kopińska z Oddziału Hematologii Szpitala Klinicznego im. A. Mielęckiego w Katowicach.

Źródło:
Marta Janota TVP3 Katowice
Najnowsze artykuły
Popularne
Słuchaj rozmów w formie podcastu














