10 czerwca 2025
Czerwiec, zakończenie studiów lekarskich czy lekarsko-dentystycznych, nowe nadzieje, perspektywy i ogromne uczucie radości. Pierwsze spotkanie w Śląskiej Izbie Lekarskiej, trochę uczucie zakłopotania, trochę uczucie niedowierzania, że to już koniec studiów i stajemy się lekarzami. Standardowe pytanie rodzące się w głowie każdego stażysty – czy mogę sobie czy swoim bliskim wystawić receptę? Otóż oczywiście, że nie.
Zdane dwa egzaminy z farmakologii, chorób wewnętrznych i wielu innych przedmiotów klinicznych nic nie znaczą. Według polskiego systemu prawnego i wykładni Ministerstwa Zdrowia z 2017 r. stażysta nie może wystawić recepty pro auctore i pro familiae. To smutny obraz braku zaufania do kompetencji nabytych w czasie studiów i wiedzy, którą mimo wszystko, każdy z nas posiada.
Rok 2017. Prezesi Okręgowych Izb Lekarskich zwrócili się do Ministerstwa Zdrowia o wykładnię przepisów dotyczących uprawnień lekarzy i lekarzy-dentystów stażystów do wystawiania recept pro auctore i pro familiae. Odpowiedź z MZ zawierała dwa argumenty: po pierwsze – nie ma możliwości przypisania identyfikacyjnych kodów dla stażysty na receptach papierowych, po wtóre – co z nadzorem przewidzianym Ustawą? Na szczęście era recept papierowych przeszła do lamusa. Każdy lekarz ma dostęp do internetowego systemu wystawiania recept i może to zrobić przez gabinet.gov.
Jednoczasowo nadano uprawnienia pielęgniarkom i położnym po studiach magisterskich do wystawiania recept na określoną grupę leków. Krótsze studia i brak stażu podyplomowego dla absolwentów tych kierunków budzą pewien niesmak wśród młodych lekarzy i konkludują nawracającym pytaniem: dlaczego ja tego nie mogę zrobić? Czy to jest fair? Dlaczego nam nie nadano takich praw? Te pytania pozostają na razie bez odpowiedzi.
A co z nadzorem? I tutaj rodzi się problem dwojakiej natury. Czy nad stażystą należy rozpościerać ogromny parasol ochronny, który uniemożliwia mu wypisanie flutykazonu do nosa na alergię czy mu zaufać i pozwolić działać zgodnie z tym, co wie i sprawdzi przed wystawieniem recepty. Czy ktoś z nas wyobraża sobie lekarkę przychodzącą do starszego lekarza z prośbą o zgodę na wystawienie sobie recepty na antykoncepcję awaryjną?
Oczywiście można prosić swoich lekarzy rodzinnych lub lekarzy AOS o wystawienie takich recept. Ale czy to ma sens? Generuje to dodatkowe koszty i zabiera czas lekarzom, którzy w tym czasie mogą przyjąć pacjentów realnie potrzebujących pomocy. Z resztą w dobie „receptomatów” praktycznie każdy dostanie to, co chce. Lekarz stażysta też.
Dlatego ruszyły rozmowy na ten temat. Złożone przez Senator Agnieszkę Gorgoń-Komor oświadczenie do MZ w tej sprawie dało promyk nadziei. Wiceminister Urszula Demkow obiecała pochylić się nad tą sprawą przy najbliższej nowelizacji Ustawy o Wykonywaniu Zawodu Lekarza i Lekarza-Dentysty. Ale teraz pora na nasz ruch. Przecież jako Samorząd lekarski mamy prawo (a nawet obowiązek!) zabiegać o nasze sprawy. W ramach Komisji Młodych Lekarzy, przy współpracy z Działem Prawnym Naszej Izby oraz ORL wystosowaliśmy apel w tej kwestii do Minister Zdrowia. Uchylając rąbka tajemnicy – zmobilizowało to inne Izby do poczynienia podobnych działań. Zobaczymy jak ta sprawa dalej się potoczy. Liczmy na to, że po naszej myśli.
Najnowsze artykuły
Popularne
Słuchaj rozmów w formie podcastu














