08 czerwca 2026
Szacuje się, że choroba otyłościowa dotyczy około 9 milionów osób w Polsce. Prognozy Narodowego Funduszu Zdrowia wskazują, że do 2035 roku ponad 35% dorosłych mężczyzn i ponad 25% kobiet będzie chorowało na otyłość. Należy pamiętać, że jest to choroba przewlekła, nawracająca i nieustępująca samoistnie, związana z ryzykiem nawet około 200 powikłań zdrowotnych. Mimo to wciąż bywa bagatelizowana, sprowadzana do kwestii estetyki, braku silnej woli i lenistwa.
I tutaj pojawiają się uznawane za modne, szeroko komentowane leki na otyłość, czyli analogi GLP-1. Dla jednych są one szansą na odzyskanie zdrowia, dla innych źródłem lęku i niepewności co do bezpieczeństwa ich działania, a dla kolejnej grupy “pójściem na łatwiznę”.
Dla kogo wskazane jest leczenie?
Głównym kryterium włączenia farmakoterapii jest BMI ≥ 30 kg/m² lub BMI ≥ 27 kg/m² przy współistnieniu chorób związanych z otyłością, takich jak cukrzyca typu 2, stan przedcukrzycowy, nadciśnienie tętnicze, dyslipidemia, obturacyjny bezdech senny czy niealkoholowa stłuszczeniowa choroba wątroby. Koszty farmakoterapii nadal są bardzo wysokie. W gabinecie często zdarza się, że mimo wskazań do zwiększenia dawki pacjent nie może sobie na to pozwolić, ponieważ cena rośnie wraz z dawką, a najdroższe leki sięgają nawet 2000 zł miesięcznie. Do tego dochodzą koszty wizyt kontrolnych, pracy z trenerem personalnym czy fizjoterapeutą. Można więc przyznać, że kompleksowe leczenie otyłości nadal jest luksusem.
Co jest prawdą?
Mechanizm działania analogów GLP-1 oraz GLP-1/GIP jest dobrze poznany i skutecznie wspiera redukcję masy ciała. Hormony te wydzielane w jelitach w reakcji na spożycie pokarmu, które zwiększają wydzielanie insuliny przez komórki β trzustki, blokują wydzielanie glukagonu, hamują opróżnianie żołądka i ograniczają łaknienie oraz pobieranie pokarmu. Preparaty łączone (GLP-1 i GIP) wykazują silniejszy efekt metaboliczny i są coraz częściej stosowane w leczeniu otyłości.
Dodatkowo, przy stosowaniu leków obserwuje się korzyści wykraczające poza redukcję masy ciała, m.in. zmniejszenie ryzyka sercowo-naczyniowego. Choć profil bezpieczeństwa jest dobry, nie można mówić o terapii bez wad. Do częstych działań niepożądanych należą nudności, wymioty i zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Istnieją też potencjalne poważniejsze powikłania, takie jak zapalenie trzustki czy kamica żółciowa (jednak nie częściej niż w populacji ogólnej przy redukcji masy ciała).
Aby redukcja masy ciała utrzymała się po zakończeniu leczenia, konieczna jest edukacja już od pierwszej wizyty. Nauka komponowania posiłków, zaprzestanie stosowania używek, wdrożenie aktywności fizycznej na miarę możliwości, dbałość o sen i relacje z bliskimi to filary medycyny stylu życia, które pacjent powinien stopniowo wdrażać. Wielu chorych ma już za sobą liczne próby redukcji masy ciała, wdraża nowe, dobre nawyki i trenuje, a mimo to nie widzi efektów. I takiemu pacjentowi trzeba wierzyć, że te starania mają miejsce, wesprzeć go i zaproponować odpowiednie leczenie. Część z nich przez lata słyszała jedynie „proszę jeść mniej i więcej się ruszać” i jest zwyczajnie zniechęcona do dalszych działań, traktując swój stan jako własną winę. Wielu z nich choruje także na depresję, którą często łączą z występowaniem otyłości i izolacją społeczną z niej wynikającą.
Nawet w środowisku lekarskim temat choroby otyłościowej i wdrażania terapii analogami GLP-1 nie zawsze spotyka się z należytą uwagą, a czasem wręcz z niepotrzebnym dystansem. Mamy dziś do dyspozycji nowe badania naukowe, wytyczne Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, dlatego warto korzystać z wiedzy zamiast mnożyć kontrowersje wokół sprawdzonych rozwiązań.
Z drugiej strony część pacjentów nie rozumie, że farmakoterapia wymaga kompleksowego podejścia i nie powinna być wdrażana u każdego, kto chciałby mieć niższą masę ciała. Zdarza się pożyczanie leku od znajomych czy oczekiwanie recepty „na żądanie”. To trudne sytuacje, które wynikają z mody na analogi GLP-1 i przedstawiania ich w internecie jako „magicznego zastrzyku”.
Największy mit: schudnę i problem zniknie
Najgroźniejszym złudzeniem jest przekonanie, że sama farmakoterapia wystarczy. Bez pracy nad nawykami efekt zwykle utrzymuje się jedynie czasowo. Na konferencjach naukowych często podkreśla się, że wypisanie recepty to nie to samo co rozpoczęcie leczenia. Pacjent musi otrzymać konkretne narzędzia, z którymi będzie pracował na co dzień, zwłaszcza w rzeczywistości, w której internet zalewa go ogromną ilością sprzecznych i często wprowadzających w błąd treści na temat otyłości.
Podsumowując: analogi GLP-1 oraz GLP-1/GIP to skuteczne narzędzia terapeutyczne. Nie są jednak „cudem”, lecz elementem leczenia, który powinien uzupełniać, a nie zastępować zdrowy styl życia. Największym wyzwaniem nie jest już pytanie, czy te leki działają, lecz czy potrafimy korzystać z nich w sposób właściwy i odpowiedzialny.
Najnowsze artykuły
Popularne
Słuchaj rozmów w formie podcastu
















