17 lutego 2026
W historii polskiej medycyny XX wieku prof. Witold Eugeniusz Orłowski (1874–1966) zajmuje miejsce szczególne. Zapamiętany jako jeden z najwybitniejszych internistów okresu przedwojennego oraz pionier polskiej fizjologii i biochemii klinicznej. Jako uczony i klinicysta odegrał kluczową rolę w kształtowaniu nowoczesnej medycyny w Polsce. Stworzył szkołę internistyczną opartą na podstawach patofizjologicznych i biochemicznych.
Jego szkoła wyróżniała się szerokim spojrzeniem na choroby wewnętrzne integrując kardiologię, nefrologię i gastrologię. Równocześnie był przedstawicielem klasycznego ideału lekarza-humanisty, który postrzegał medycynę jako naukę o człowieku, a nie wyłącznie o chorobie.
Urodzony w Norwidpolu (Wileńszczyzna), absolwent prestiżowej Carskiej Wojskowej Akademii Medycznej w Petersburgu. Miał zaledwie 29 lat kiedy rząd carski zatwierdził jego habilitację. Jako pierwszy w Rosji zrobił odmę leczniczą i zajął się diagnostyka radiologiczną. Był profesorem chorób wewnętrznych uniwersytetów w Kazaniu (1907-1918), w Krakowie (1919-1925) i w Warszawie (1925-1947). W II Klinice Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Warszawskiego utworzył nowe (pierwsze w Polsce!) placówki przykliniczne: oddział przemiany materii i pracownię biochemiczną. Prof. Orłowski był autorem ponad 200 prac naukowych w różnych językach oraz licznych podręczników i monografii — w tym wielotomowego dzieła „Nauka o chorobach wewnętrznych”, które przez długie lata stanowiło punkt odniesienia dla lekarzy internistów w Polsce. Pozostawił po sobie liczne grono wybitnych internistów, specjalistów różnych subdyscyplin medycyny. Jego uczniowie późniejsi wybitni profesorowie (nie sposób wymienić ich wszystkich!): Tadeusz Tempka, Edward Szczeklik, Mieczysław Wierzuchowski, Jan Roguski, Dymitr Aleksandrow, Janina Misiewicz, Eleonora Reicher czy Tadeusz Orłowski (syn profesora) kontynuowali jego dzieło, przyczyniając się do rozwoju kardiologii, hematologii, endokrynologii, nefrologii czy gastroenterologii w Polsce. Witold Orłowski był profesorem starej szkoły, lecz myślą wyprzedzał swoje czasy.
Medycyna jako nauka o człowieku
Centralnym elementem myślenia prof. Orłowskiego było przekonanie, że choroba nigdy nie istnieje w oderwaniu od człowieka, który jej doświadcza. Dla niego medycyna nie była wyłącznie techniką leczenia ani sumą procedur diagnostycznych. Do legendy interny weszła anegdota będąca przestrogą przed bezkrytycznym poleganiem na diagnostyce laboratoryjnej. Gdy podczas konsylium jeden z lekarzy zaproponował intensywne leczenie wyłącznie na podstawie niepokojących wyników badań, mimo że pacjent czuł się dobrze, Orłowski miał wówczas powiedzieć: „Ja nie leczę wyników, ja leczę ludzi”.
W licznych wykładach i pismach podkreślał, że przedmiotem zainteresowania lekarza nie jest choroba sama w sobie, lecz chory człowiek – ze swoim ciałem, psychiką, historią życia i miejscem, w którym żyje na co dzień. Jako internista traktował organizm ludzki jako nierozerwalną całość, w której zaburzenia jednego układu wpływają na funkcjonowanie pozostałych. Holistyczne spojrzenie na pacjenta miało dla niego także wymiar etyczny: chroniło przed uprzedmiotowieniem chorego i sprzyjało budowaniu relacji opartej na zaufaniu.
Fundament diagnostyki
Prof. Orłowski przywiązywał szczególną wagę do relacji lekarz–pacjent. Uważał, że rozmowa, empatia i zdolność słuchania są równie istotne jak trafna diagnoza. Kiedyś młody asystent, pełen zapału do nowoczesnych metod diagnostycznych, przedstawił prof. Orłowskiemu szczegółowy opis badań laboratoryjnych pacjenta, kończąc słowami: „Wszystko wskazuje na niewydolność krążenia”. Profesor wysłuchawszy go cierpliwie, zapytał spokojnie: „A co mówi sam chory?”. Gdy okazało się, że rozmowa była krótka i powierzchowna, Profesor polecił wrócić do pacjenta i dopiero po dokładnym wywiadzie ponownie przedstawić przypadek. Anegdota ta była często przywoływana jako ilustracja jego przekonania, że wywiad i kontakt z pacjentem są fundamentem diagnostyki. Takie stanowisko sytuowało Orłowskiego w nurcie myślenia bliskiego współczesnym koncepcjom medycyny zorientowanej na pacjenta. Jego refleksje, formułowane kilkadziesiąt lat temu, zachowują aktualność w obliczu dzisiejszych dylematów związanych z technicyzacją opieki zdrowotnej.
„Tu leży człowiek”
Ważne miejsce w refleksji prof. Orłowskiego zajmowało cierpienie i lęk chorego. Uważał, że zadaniem lekarza jest także łagodzenie tego lęku, bólu i poczucia zagubienia, jakie towarzyszą chorobie. Podkreślał znaczenie empatii i zaufania w relacji lekarz–pacjent, co w epoce narastającej technicyzacji medycyny było stanowiskiem wyraźnie kontrkulturowym. W swoich wykładach dla studentów wielokrotnie zaznaczał, że brak wrażliwości moralnej i psychologicznej czyni nawet najlepszego diagnostę lekarzem niepełnym. Tym samym wpisywał się w nurt myślenia, który dziś określilibyśmy mianem medycyny narracyjnej i opieki zorientowanej na pacjenta. Podczas jednego z obchodów klinicznych student próbował popisać się wiedzą, wygłaszając długą, książkową diagnozę tuż przy łóżku chorego. Orłowski przerwał mu gestem ręki i powiedział cicho: „Tu leży człowiek, nie podręcznik.” Po wyjściu z sali wyjaśnił studentom, że pacjent nie powinien być świadkiem akademickich rozważań, które mogą wzbudzać lęk. Była to dla wielu młodych lekarzy pierwsza praktyczna lekcja etyki lekarskiej.
Medycyna nie zna spóźnień
Profesor Orłowski był nie tylko nauczycielem wiedzy klinicznej, lecz także wychowawcą. Charakterystyczne było, że niemal nigdy nie podnosił głosu. Gdy jeden z asystentów popełnił poważny błąd, Profesor ograniczył się do krótkiego zdania: „Proszę pamiętać, że za każdą pomyłką stoi czyjeś życie.” Wspominano, że ta spokojna uwaga była bardziej poruszająca niż surowa nagana. Tolerował błędy ale tylko te wynikające z niewiedzy, a nie z lekkomyślności. Powtarzał, że lekarz ma prawo nie wiedzieć, ale nie ma prawa być niedbały. Oczekiwał od studentów nie tylko sprawności intelektualnej, ale również kultury osobistej, odpowiedzialności i samodyscypliny moralnej. Orłowski znany był z punktualności. Gdy pewnego razu student spóźnił się na wykład i tłumaczył się awarią tramwaju, profesor wysłuchał go spokojnie, spojrzał na zegarek i odparł: „Medycyna nie zna spóźnień. Choroba przychodzi zawsze punktualnie.” Nie była to reprymenda, lecz refleksja nad odpowiedzialnością lekarza wobec pacjenta.
Lekarz – w jego przekonaniu – powinien być człowiekiem szeroko wykształconym, zdolnym do refleksji filozoficznej i społecznej. Cenił literaturę, historię i filozofię jako dziedziny poszerzające horyzonty przyszłych lekarzy. Uważał, że kontakt z humanistyką pozwala lepiej rozumieć ludzką kondycję, przemijanie, lęk przed śmiercią oraz sens cierpienia – doświadczenia nieodłącznie związane z praktyką lekarską.
Post scriptum
Śmierć prof. Witolda Orłowskiego w 1966 roku zamknęła epokę klasycznej interny, w której nauka, etyka i humanizm tworzyły spójną całość. Wszelkie dramaty XX wieku, nie wpłynęły na jego wiarę w sens zawodu lekarza. Pozostawił po sobie nie tylko imponujący dorobek naukowy i pokolenia uczniów, ale także wzorzec lekarza, dla którego wiedza medyczna była narzędziem służby człowiekowi, a nie celem samym w sobie.
Przez całe życie nie szukał rozgłosu ani uznania. Mimo ogromnego autorytetu Orłowski unikał manifestowania swojej pozycji. Gdy w trakcie dyskusji naukowej młody lekarz odważył się nie zgodzić z Profesorem, zapadła cisza. Orłowski po chwili powiedział: „Jeśli ma pan rację, proszę ją obronić. Nauka nie zna tytułów.” To zdanie często cytowano jako dowód Jego otwartości intelektualnej i szacunku dla młodszych współpracowników.
Postać prof. Witolda Eugeniusza Orłowskiego stanowi przykład harmonijnego połączenia nowoczesnej wiedzy medycznej z klasycznym ideałem humanizmu. Jego dorobek naukowy i dydaktyczny, a także etyczna postawa zawodowa, pozostają ważnym punktem odniesienia dla współczesnych lekarzy. W świecie zdominowanym przez technologie i procedury przypominają, że istotą medycyny pozostaje spotkanie dwóch osób: lekarza i chorego. W dobie współczesnych wyzwań – medycyny wysokich technologii, algorytmów i procedur – myśl Orłowskiego pozostaje zaskakująco aktualna. Przypomina, że humanizm nie jest dodatkiem do medycyny, lecz jej fundamentem.

Zbiory Muzeum Historii Medycyny i Farmacji ŚIL: fotografia zakupiona na aukcji
Zdjęcie powstało 19 kwietnia 1926 lub 1927 roku w I Klinice Chorób Wewnętrznych, mieszczącej się w Szpitalu św. Ducha na ul. Elektoralnej w Warszawie i przedstawia lekarzy (siedzą) i studentów (stoją). Kluczową postacią jest prof. Witold Orłowski (czwarty od lewej w pierwszym rzędzie).
Katarzyna B. Fulbiszewska
Koordynator Ośrodka Dokumentacji Historycznej ŚIL
Najnowsze artykuły
Popularne
Słuchaj rozmów w formie podcastu














