13 listopada 2025
Rozmowa z prof. dr hab. n.med. Tomaszem Francuzem, dziekanem Wydziału Nauk Medycznych w Katowicach
Właśnie mija 50 lat od powstania Wydziału Nauk Medycznych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Jakie przełomowe dla medycyny i pacjentów wydarzenia miały miejsce w tym okresie ?

Pewnie to zabrzmi banalnie, ale w ciągu ostatnich 50 lat w medycynie zmieniło się dosłownie wszystko, z wyjątkiem jednej rzeczy – niezmiennie w centrum uwagi medycyny jest pacjent i jego dobro. Istotnych odkryć stanowiących przełomy w medycynie ostatnich 50 lat było tak dużo, że nie sposób je wymienić nie pomijając czegoś istotnego. Dlatego przytoczę tylko kilka, które w mojej ocenie kształtują współczesną medycynę. Przełomowe odkrycia zarówno w biologii, jak i innych naukach pozwoliły nam lepiej zrozumieć mechanizmy powstawania chorób, co poskutkowało lepszymi metodami diagnostycznymi oraz stworzeniem szeregu nowych terapii. Na to nałożyły się odkrycia z zakresu m.in. fizyki, postęp technologii informacyjnych i przetwarzania danych, co przełożyło się na wprowadzenie nowoczesnych technik obrazowania – USG, TK, NMR. Przyśpieszyło to diagnostykę, poprawiło jej skuteczność i myślę, że postęp w tym zakresie zdominował medycynę lat 80-tych i 90-tych.
25 lat XXI wieku to zdecydowanie postęp związany z naszymi coraz większymi możliwościami badania komórek, poznaniem mechanizmów funkcjonowania życia na najniższym poziomie i w efekcie dynamiczny rozwój biologii molekularnej. Rozwój technik takich jak PCR (reakcja łańcuchowa polimerazy) pozwolił na szybką i niezwykle precyzyjną diagnostykę wirusologiczną, bakteriologiczną. Poznanie naszego genomu umożliwiło nie tylko rozwój diagnostyki chorób uwarunkowanych genetycznie, ale także stworzenie skutecznych metod modyfikacji genomu, a co za tym idzie po raz pierwszy w historii ludzkości dostaliśmy narzędzia umożliwiające jego naprawę, w efekcie leczenie szeregu chorób o podłożu genetycznym. Technologie takie jak CRISPR-Cas9 (Nagroda Nobla w 2020 r.) dały nam możliwość niemalże dowolnej modyfikacji naszego DNA. W ten obszar doskonale wpisują się odkrycia związane z białkami, w tym możliwość przewidywania ich struktury – tu wkraczamy już w obszar najnowocześniejszych technologii wykorzystujących sztuczną inteligencję. Narzędzia takie, jak AlphaFold umożliwiają przewidywanie trójwymiarowej struktury białek, a to z kolei przekłada się nie tylko na możliwość poznania i modelowania ich funkcji, ale także projektowania nowych cząsteczek, będących kandydatami na leki.
Dla lekarzy praktyków te przełomy z pewnością mogą wydawać się lekko oddalone od medycyny klinicznej.
Niemniej praktycznie wszystkie nowe leki i strategie postępowania są ich pochodną. Szczególnie jest to widoczne w hematologii i onkologii. Nowe terapie powstałe dzięki tym odkryciom umożliwiły poprawę rokowania, a wiele chorób stało się wyleczalnych, lub z chorób śmiertelnych stały się przewlekłymi.
Medycyna zatem na naszych oczach zmienia swoje oblicze. Mówimy obecnie o medycynie spersonalizowanej, dostosowanej do indywidualnych potrzeb i choroby pacjenta.
Musimy jednak pamiętać, że z niezwykłymi możliwościami jakie oferuje nam technologia, wiążą się zagrożenia. Stąd też szczególnie istotna jest etyka, pytania o odpowiedzialne i mądre wykorzystanie technologii dla dobra ludzi, a nie przeciwko nim. Nakłada to olbrzymią odpowiedzialność zarówno na uczelnie kształcące lekarzy, jak i na samorząd lekarski, stojący na straży etycznego wykorzystania technologii.
Katowicki wydział co roku opuszcza kilkaset studentów medycyny. Jaki dziś jest ich stosunek do zawodu, a jaki był 50 lat temu ?
W ciągu 50-lat zmieniło się praktycznie wszystko, lecz, z czego jestem dumny, pewne rzeczy pozostały takie same. Ciągle medycyna przez kandydatów na studia medyczne i naszych studentów jest postrzegana jako misja pomocy drugiemu człowiekowi. Często w trakcie zajęć pytam studentów co ich skłoniło do podjęcia tak trudnych studiów, a w przyszłości wykonywania zawodu, który nie jest łatwy. I pomimo upływu lat, odpowiedzi pozostają niezmienne – chęć niesienia pomocy innym, ale także ciekawość i potrzeba odkrywania nowego. Myślę, że to powoduje, że większość studentów WNMK angażuje się w pracę kół naukowych, aktywnie uczestniczy w prowadzonych w uczelni badaniach, zdobywa granty i publikuje. Pod tym względem nasi studenci są absolutnie wyjątkowi, co też przekłada się na niesamowity sukces Szkoły Doktorskiej, jednej z największych w Polsce. Nasi studenci są także aktywnymi członkami szeregu organizacji, angażują się w akcje pomocowe, charytatywne. W okresie pandemii i tuż po niej otrzymałem olbrzymią liczbę listów z podziękowaniami od dyrektorów szpitali za zaangażowanie naszych studentów w walkę z pandemią i ich nieocenioną pomoc. Pokazuje to, że jeśli chodzi o przyszłość, nie musimy się obawiać – kolejne pokolenia absolwentów naszego wydziału nie tylko sprostają, ale przewyższą wszelkie stawiane im oczekiwania. Naszą rolą jest zapewnienie studentom i młodym lekarzom możliwość rozwoju i realizacji ich marzeń zawodowych.
Jak pan sam dziś postrzega rolę i znaczenia tego zawodu? To zawód, czy jednak jeszcze trochę misja?
Myślę, że i to i to. Traktowanie medycyny tylko jako zawodu musi szybko prowadzić do wypalenia i frustracji. Codzienność pracy lekarza nie ma nic wspólnego z przekazem jaki nam niosą filmy i seriale telewizyjne. Osoby wybierające tę profesję decydują się na pracę często po godzinach, walkę o lepszą opiekę zdrowotną dla pacjentów. Często występujemy w innych rolach mając poczucie obowiązku poprawy jakości usług medycznych i całego systemu opieki zdrowotnej. Lekarze bywa, że wykonują swoje obowiązki pro bono, wyjeżdżają na misje, także w regiony objęte konfliktami. Zawód ten wymaga empatii, zrozumienia sytuacji chorego w celu niesienia mu pomocy. Charakterystyczne dla tego zawodu są wartości etyczne, tak silne jak chyba w żadnej innej profesji. Ale także przekraczanie granic w celu niesienia pomocy – jak chociażby to miało miejsce w czasie pandemii COVID – niesienie pomocy pomimo osobistego ryzyka. Stąd też wykonywanie zawodu lekarza nieodłącznie wiąże się z silnym poczuciem misji. Myślę, że te cechy powodują, że zawód ten jest nie tylko atrakcyjny, ale potrafi dawać wiele satysfakcji. Natomiast wyzwaniem zarówno dla każdego lekarza, jak i dla całego systemu jest znalezienie odpowiedniej równowagi pomiędzy wykonywaniem zawodu a realizacją misji.
Jak na przestrzeni lat zmieniały się formy edukacji. Czy może ją zdominować sztuczna inteligencja ?
Zmian w sposobie, w jaki uczymy studentów jest sporo. Jestem jednak głęboko przekonany, że postęp w tym zakresie i wdrażanie nowych technologii umożliwiających efektywniejszą naukę, dostosowaną do wyzwań stawianych lekarzom idzie zdecydowanie za wolno. W równym stopniu dotyczy to wszystkich uczelni, w tym zagranicznych. 13 lat temu zostało otwarte, działające przy WNMK, jedno z pierwszych w Polsce centrów symulacji. Dało to możliwość zdobywania umiejętności praktycznych w bezpiecznych, symulowanych warunkach, w których dowolnie można ćwiczyć i powtarzać procedury i ich elementy. Wprowadziło to zupełnie nową jakość w nauczaniu, ale też stworzyło nowe wyzwania – problem dostępności, zmiany sposobu uczenia, stworzenie nowych kadr – specjalistów symulacji medycznej. Jest to kierunek, który zdecydowanie musimy rozwijać i myślę, że nasi studenci w pełni się z tą opinią zgodzą. Druga zmiana, która znacznie przyśpieszyła dzięki pandemii COVID, to szerokie wprowadzenie technik eLearningu. Obecnie wykłady są realizowane zdalnie, większość z nich jest dostępna na platformie eLearningowej. Daje to możliwość studentom uczenia się wtedy kiedy chcą, w warunkach jakie sobie wybiorą. Właściwie wdrożony eLearning może być bardzo efektywną formą nauki, ale ciągle tego się uczymy.
Aktualnie wdrażamy kolejne rewolucje – wprowadzenie do curriculum elementów medycyny cyfrowej, wykorzystującej technologie wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości, a także rozwijamy symulacje wykorzystujące tzw. wirtualnego pacjenta – tu jesteśmy absolutnym liderem wśród uczelni. Jest to odpowiedź na potrzebę studentów upraktycznienia nauki zawodu. Dzięki technologii student może wykonywać różne procedury w warunkach symulacji komputerowej, ale także może zobaczyć świat oczami pacjenta. Z kolei korzystając ze stworzonego dzięki ekspertom z WNMK oprogramowaniu „wirtualny pacjent”, nasi studenci mogą uczyć się zbierania wywiadu, zlecania i interpretacji badań, leczenia, mogą rozwiązywać opracowane przez lekarzy przypadki kliniczne.
To daje to możliwość lepszego przygotowania się do kontaktu z prawdziwym pacjentem.
Właśnie, w dodatku ta technologia wykorzystuje już sztuczną inteligencję, dzięki czemu kontakt z symulowanym pacjentem przypomina kontakt z człowiekiem. Ale możliwości użycia SI się na tym nie kończą – przetwarzanie danych, wyszukiwanie wzorców i odchyleń, wyszukiwanie nieoczywistych powiązań w dużych zestawach danych medycznych, czy pomoc przy interpretacji i analizie obrazów. To tylko niektóre obszary, w których SI wykorzystujemy na co dzień. I niemalże codziennie obszar zastosowań SI się poszerza. Mam nadzieję, że już wkrótce będziemy mogli zaoferować wykorzystanie tej technologii do przygotowywania modeli wykorzystywanych w VR/AR i druku 3D, co ułatwi przygotowanie i planowanie zabiegów.
Wygląda na to, że umiejętność wykorzystania SI staje się jedną z kluczowych umiejętności lekarskich.
Myślę, że w najbliższej przyszłości nie będzie to narzędzie, które może zdominować lekarza. Raczej, SI będzie kolejną technologią umożliwiające przesunięcie granic tego co możliwe w medycynie.
Proszę opowiedzieć o pańskiej przygodzie z medycyną? Skąd fascynacja AI,czy VR? A może dla lekarza to już konieczność?
Czy nam się to podoba, czy nie, medycyna nierozerwalnie połączyła się z technologią. Właściwe wykorzystanie technologii umożliwia realizację rzeczy, które jeszcze niedawno należałyby do domeny fantastyki naukowej. Rozwój robotyki stał się motorem napędowym dla chirurgii. W przyszłości bowiem połączenie robota z SI zwiększy dostęp pacjentów do leczenia i specjalistów. Być może w ciągu najbliższych kilku lat doczekamy się robotów, które pewne, proste, procedury będą mogły wykonywać autonomicznie. Może zabrzmi to trochę futurystycznie, ale podbój kosmosu, nawet tego najbliższego – Księżyca, czy Marsa, będzie wymagał rozwoju technologii robotycznych i SI.
Jak zyskać może na tym medycyna i pacjenci na Ziemi?
Pojawią się możliwość dostępu do procedur i zabiegów, niedostępnych np. w odległych regionach naszej planety, lub niedostępnych ze względu na brak specjalistów. Sztuczna inteligencja może być asystentem lekarza, który podpowiada, na bieżąco analizuje dane pacjenta, konfrontuje je z wiedzą medyczną. Wiem, że ta wizja może niektórych niepokoić, lecz stwarza naprawdę wspaniałe możliwości. Wydaje mi się, że tą fascynację technologią i możliwością jej wykorzystania dla poprawy opieki medycznej podziela co raz więcej osób. Stąd też udało nam się stworzyć studia podyplomowe obejmujące IT, AI, robotykę w ochronie zdrowia i medycynie, które mam przyjemność współtworzyć na WNMK. Organizujemy dla lekarzy i studentów coraz więcej konferencji naukowych z tego zakresu. To wszystko jest możliwe dzięki współpracy ekspertów z wielu dziedzin, także spoza medycyny, którzy, często pro bono, dzielą się z nami swoją wiedzą. Pracując w takim otoczeniu oczywiście nie sposób być obojętnym na technologię i nie zarazić się autentyczną fascynacją naszych ekspertów. informatyką i elektroniką interesowałem się od czasów szkoły podstawowe.Te zainteresowania zaowocowały napisaniem kilku książek z tego zakresu. Co przy okazji okazało się być świetną odskocznią od medycyny.
Wróćmy do medycznej uczelni. W jaki sposób wirtualna medycyna może pomóc w edukacji przyszłych medyków ?
Przede wszystkim, wirtualna medycyna już pomaga w edukacji przyszłych medyków. Uniwersytety, w tym medyczne, muszą się zmieniać, a naszą misją powinno być przygotowanie studentów nie na świat jaki mamy aktualnie, ale na świat w jakim, w przyszłości, będą wykonywać zawód lekarza. – a więc na świat jakim on będzie za 6-10 lat. Tak jak nauki podstawowe tworzą pewien stały fundament dla nauk klinicznych, tak umiejętność odnalezienia się w cyfrowym świecie technologii będzie kluczową umiejętnością przyszłych lekarzy. Stąd też musimy naszych studentów oswajać z nowymi technologiami już na studiach, aby przygotować ich na nadchodzącą przyszłość. Często boimy się technologii, co wynika z jej niezrozumienia, stąd też jedną z misji uczelni jest „oswajanie” z technologią, pokazywanie jej zalet i wad. Uczelnia musi też nadążać za oczekiwaniami studentów – możliwością nauki w przyjaznym środowisku, dającym możliwość zdobycia wiedzy teoretycznej, ale także praktycznej. Ważna jest także forma – musi być nie tylko atrakcyjna, ale dostosowana do indywidualnych możliwości i potrzeb studenta. Stąd też rozwiązania hybrydowe, będące połączeniem klasycznego nauczania klinicznego, eLearningu, symulacji medycznej wydaje mi się, że wychodzą naprzeciw oczekiwaniom naszych studentów.
Wydaje się to takie proste, gdy technologie mogą tworzyć pomost pomiędzy teorią, a nauczaniem klinicznym, ale dlaczego wciąż to takie rzadkie.
Niestety ich właściwa implementacja nie jest łatwa, jest kosztowna i wymaga zmiany podejścia – większego docenienia roli nauczycieli akademickich w procesie kształcenia lekarzy. Medycyna wirtualna, wykorzystująca SI lub technologie takie jak VR i AR może nam pomóc polepszyć jakość kształcenia, ale i tak decydującą rolę będą odgrywać ludzie, którzy tymi technologiami się posługują.
I na koniec, trzy marzenia dziekana.
Tylko trzy? Pewnie nie będę odkrywczy, jeśli powiem, że jednym z głównych moich marzeń jest istotne podniesienie nakładów na edukację medyczną. Wdrażanie nowych technologii jest kosztowne, one z czasem stają się tańsze i przez to bardziej dostępne, ale rolą Uniwersytetu jest stałe bycie na granicy tego co możliwe w medycynie i edukacji medycznej. To niestety kosztuje. To koszty, które musimy chcieć ponosić, jeśli myślimy o stałym zwiększaniu jakości kształcenia i dostosowaniu uczelni do potrzeb i oczekiwań studentów. Te środki potrzebne są także z zupełnie prozaicznego powodu – o ile zarobki lekarzy w ostatnich latach istotnie się poprawiły, o tyle edukacja medyczna pozostała dziedziną trochę zapomnianą. Obecny wysoki poziom i możliwość wprowadzania nowości w edukacji medycznej w dużym stopniu zależy od fascynatów, ludzi, którzy chcą zmieniać otoczenie na lepsze. I pewnie tak powinno być, ale potrzebujemy też zachęt, także finansowych, w przeciwnym przypadku te osoby będą odchodzić z uczelni, realizując się wyłącznie w medycynie lub sektorze prywatnym.
Drugim marzeniem jest istotna deregulacja – uczelnie działają w otoczeniu rynkowym, ale gąszcz przepisów i regulacji często wiąże nam ręce. Myślę, że osoby realizujące badania naukowe lub wdrażające innowacje często czują się sfrustrowane brakiem możliwości szybkiego działania, podejmowania decyzji, co skutkuje utrudnieniami w realizacji projektów. Często jest to postrzegane jako brak wsparcia ze strony uczelni. Najczęściej prawda jest jednak inna – niejasne przepisy, które stwarzają kłopoty interpretacyjne, przewlekle procedury. To skutecznie zabija chęć realizacji badań naukowych, szczególnie wśród młodych, a więc z definicji najbardziej kreatywnych osób. Do tego brak wystarczających środków na realizację badań, a potem wdrożenie ich wyników. Myślę, że te dwa elementy musimy zdecydowanie poprawić jako kraj chcący nadal dynamicznie się rozwijać i budować gospodarkę w oparciu o innowacje i nowoczesne technologie. Przy czym myślę, że musimy zmienić sposób myślenia o innowacjach – często myślimy o nich jako o absolutnie przełomowych, nowych technologiach. Na tym polu konkurencja z krajami o znacznie większych zasobach, jak np. USA czy Chiny jest bardzo trudna. Ale jako Polacy jesteśmy naprawdę dobrzy w ulepszaniu i dostosowywaniu istniejących technologii. Wydaje mi się, że olbrzymią szansą na rozwój jest właśnie wejście w świat robotyki i sztucznej inteligencji. Ale musimy to zrobić szybko, aby nie przespać kolejnej okazji, gdyż inni nie będą na nas czekać. Jestem przekonany, że dzisiaj ciągle możemy wyznaczać trendy i tworzyć wspomniane technologie, lecz jeśli przegapimy moment, to za parę lat będziemy co najwyżej ich konsumentami, płacąc tantiemy innym.
Trzecie marzenie, chyba najważniejsze, jest związane ze zmianą postrzegania Wydziału Nauk Medycznych w Katowicach. Chciałbym, aby to było przyjazne miejsce, łączące studentów i nauczycieli akademickich, dające możliwość rozwoju i realizacji ambicji naszych studentów i pracowników. Tak, aby nasi absolwenci zawsze chętnie tu wracali i współtworzyli przyszłe pokolenia medyków realizujących misję Uczelni. Chciałbym abyśmy nadal łączyli najwyższą jakość edukacji medycznej z przyjazną atmosferą, elastycznością i indywidualnym podejściem do każdego, aby znaleźć balans pomiędzy wymaganiami i wsparciem, spełniając oczekiwania naszych studentów. Nie jest to łatwe, ale mogę wszystkich zapewnić, że się staramy.
Rozmawiał Piotr Biernat
Najnowsze artykuły
Popularne
Słuchaj rozmów w formie podcastu














