Powrótdo góry

 Co kilka lat słyszę o kolejnej generacji młodych ludzi, nowym pokoleniu wkraczającym w świat. Na ten socjologiczny absurd (socjologowie muszą jednak z czegoś żyć) skończyły się litery alfabetu arabskiego, więc ostatnio sięgnięto już do greki.

Myślę, że kreatywność nie zatrzyma się na jidysz czy sanskrycie i ostatnie generacje mogą być oznaczane nawet egipskimi hieroglifami wydobytymi ze starożytnych grobowców. Problem jest odwiecznie ten sam – czy byt kształtuje świadomość czy odwrotnie.

„Socjologiczne generacje” są cennym wypełniaczem kobiecych i psychologicznych periodyków, pełnych porad, racjonalizacji, krytyki i usprawiedliwień. Są żeby być i nic nie zmieniają. Kolejne opisywane współcześnie generacje nie są wynikiem żadnego procesu rozwojowego, tylko kadrami kolejnych stanów faktycznych, produktami ubocznymi produkowanymi przez kulturę masową podporządkowaną makroekonomii skoncentrowanej na powiązane ze sobą – zysk i konsumpcję.

Obecna generacja oznaczona kolejnym tajemniczym kryptonimem opisuje kolejne stadium upadku – młodzi ludzie nie wiedzą kim są, nie wiedzą czego chcą, nie potrafią zidentyfikować swoich potrzeb, swojej płci i seksualności, nie umieją oczywiście kontrolować swoich emocji, tną się na potęgę i z byle powodu o każdej porze dnia i nocy ogłaszają w mediach społecznościowych światu zamiar samobójstwa. Nie potrafią również zdyscyplinować się żeby zrealizować jakikolwiek długofalowy cel, a z drugiej strony, jak zepsute dzieci, są egotyczni, skoncentrowani wyłącznie na sobie, wielkościowi i roszczeniowi. Genialna degrengolada – czy można nie mieć fizjologicznych napadów lęku myśląc o tym, że ta grupa wkracza w dorosłość i (o la boga) może wpaść na pomysł na wyprodukowanie kolejnej generacji, która może przyśpieszyć proces socjologicznej kategoryzacji z pominięciem wszystkich znanych alfabetów do poziomu piktogramów ludzi pierwotnych.

Czy naprawdę nauka, tak jak mówi Kowalski w Pingwinach z Madakaskaru, służy tylko do opisywania tego co jest, a nie do stawiania diagnoz, identyfikowania przyczyn i wskazywania rozwiązań? Nauka służąca tylko do prostego opisu rzeczywistości jest chorobą, którą wszczepił cywilizacji Arystoteles.

Opisywanie kolejnych stadiów degeneracji społeczeństwa, określanych kolejnymi generacjami jest w istocie obojętnym przyglądaniem się jak łódź zbliża się do krawędzi gargantuicznego wodospadu. Jako ludzie nauki pozwalamy, żeby patologia społeczna, patologia rodziny i patologia medyczna przechodziły ewolucję stając się normatywami dla danych czasów. To NOWY ŚWIAT. Przewidując go Stanisław Lem, który w Kongresie Futurologicznym opisał wizję zdegenerowanego społeczeństwa, które jest szczęśliwe i żyje w wyobrażeniu swojej doskonałości dzięki narkotykom, rozpylanym w miastach przez roboty i systemy klimatyzacyjne. Lem mógłby nie tylko kolejny raz złamać swoje pisarskie pióro, ale pogratulować współczesnej psychiatrii nowej roli, którą na siebie bierze – bocznych drzwi do wprowadzania legalnych narkotyków na rynek. Ku uciesze big farmy. A to dopiero początek zmian bez zmian, bo nikt tu nic nie zmienia, tylko gasi pożary albo dokonuje doraźnych korekt kursu, niekontynuowanego zwykle przez kolejny zarząd, rząd czy kierownictwo.

Zrównanie człowieka do biologicznej maszyny wykonującej swoje funkcje póki się nie zepsuje, to pokłosie ery maszyn. Ludzie, którzy je używają (smartfony, komputery) zaczynają postrzegać innych jak maszyny. Tymczasem ludzie, którzy zachowują uważność i zamiast pilota, smartfonu albo batonika trzymają w ręku wiosła nie psują się. Przy pomocy umysłu kierują swoimi ciałami, żyją aktywnie długo po przekroczeniu socjologicznego wieku emerytalnego, wiedzą kim są i po co żyją.

Nie ma dla nich socjologicznych literek, ale to oni są wypieranym przez inercję nauki wykastrowanej z filozofii rozwiązaniem problemu – każdego pojedynczego człowieka czy zbiorowości jednostek – generacji, społeczeństwa czy społeczeństw, whatever. Wraz z wygodami przychodzi słabość. Pobudka – czas zmienić kurs.  

Słuchaj rozmów w formie podcastu

ProMedico - Słuchaj rozmów w formie podcastu