Powrótdo góry

Jestem przekonany, że samorząd, który dla rozwiązywania swoich strukturalnych spraw potrzebuje kancelarii prawnych, prokuratorów, sądów, rzeczników rozmaitego szczebla, ministra zdrowia i kogoś tam jeszcze, nie zasługuje na miano samorządu. Nie jest zdolny bowiem rządzić się sam, nawet w obrębie swojej  struktury.

Nasz lekarski samorząd nie ma autorytetu nawet sam dla siebie. To dlaczego miałby cieszyć się autorytetem środowiskowym lub społecznym?  Obserwatorzy z zewnątrz jak i z wewnątrz środowiska lekarskiego widzą,  trwające od wielu miesięcy, podziały i walki o władzę. Finansowana są one oczywiście ze składek naszych członków. Smutny to widok.

Nawet już nie chcę komentować tego co dzieje się w Naczelnej Izbie Lekarskiej, bo  widzę, że doszło  tam do praktycznej destrukcji samorządu.  Dzieje się tak za sprawą prezesa Łukasza Jankowskiego – autokratycznego przywódcy, który nie pozwala się demokratycznie zweryfikować i nie dopuszcza nawet  do takiej myśli z góry przekreślając szanse na jakiekolwiek dyskusje merytoryczne. To powoduje, że mamy samorząd niemy i podporządkowany  jednej osobie. Chciałoby się powiedzieć do bani…

Jeszcze nie dawno mało kto przypuszczał, że wszelkimi metodami, także pozaprawnymi, można tak zachłannie i gorliwie bronić swej pozycji pochodzącej przecież z wyborów, a nie z jakiegoś namaszczenia. I nawet  choć „Gazeta Lekarska” nazywa nas, niezgadzających się na to prezesów okręgowych izb, szkodnikami, to my wiemy, że nie na tym polega istota samorządności. To my stawiamy zarzuty wobec polityki prezesa Jankowskiego, a  on nawet się nie broni, tylko próbuje na nas przelać odpowiedzialność za – jak twierdzi publicznie-ferment, który nie pozwala mu spokojnie pracować.

Tymczasem to jest ewidentny przykład autodestrukcji samorządu. Jeśli nadal tylko grupa wybrańców, zwolenników prezesa zbierać będzie profity za samą przynależność do lekarskich izb, bez woli zrobienia czegoś dla innych, to pytam – czy taki nasz samorząd powinien dalej funkcjonować?

To pytanie podstawowe. Jedynie co grupa zwolenników  prezesa  Jankowskiego zrobiła, to szybkie uchwalenie nowego Kodeksu Etyki Lekarskiej, którego zresztą nie przestrzega,  stworzenie nowego regulaminu wyborczego, którego również nie  szanuje. To pytam  jak mamy przestrzegać reszty przepisów? Co będzie z wyborami? NIL ogłosił ich przygotowanie jako największy sukces tej kadencji. Gdy przyszło do realizacji wyborczego kalendarza, okazało się, że wybory są  jednak nieprzygotowane. Mamy czwarty miesiąc wyborczy, a system elektroniczny, na którym  w NIL  wszystkim tak bardzo zależało,  wciąż nie funkcjonuje.

Chciałbym więc zaapelować do naszych lekarzy: przeglądajcie po staremu otrzymane materiały, obserwujcie, w którym jesteście rejonie, przenieście się do odpowiednich dla was rejonów wyborczych i koniecznie weźcie udział w głosowaniu. Postarajcie się, aby z waszego rejonu cała pula mandatów została wykorzystana. Namawiajcie się, organizujcie tak, aby można było powiedzieć, że stoi za wami szerokie gremium wyborców. Jeśli wersja elektroniczna nie zadziała, róbmy wybory starymi metodami za pomocą kopert.

Pojawiła się już teoria, że to są działania, które mają pokazać, że skoro system elektroniczny wyborów nie zostanie dopuszczony do użycia, to przedłużona będzie kadencja. Są podejrzenia, że metody znane z niektórych krajów wschodnich, mogą zacząć funkcjonować w samorządzie lekarskim. Wtedy prezesa nie odwołamy i nie zmienimy.

No ale w wyborach chodzi nie tylko o prezesa, ale przede wszystkim o to, aby w samorządzie byli ludzie, którzy chcą  wiele dobrego zrobić dla swoich koleżanek i kolegów.  Dlatego nie czekajmy, aż ruszy elektroniczna machina, tylko – jak przyjdzie czas – wypełnijmy koperty i wyślijmy je. Dzięki temu każdy z nas będzie mógł ze spokojem powiedzieć, że jego głos się liczył.

 

Słuchaj rozmów w formie podcastu

ProMedico - Słuchaj rozmów w formie podcastu