04 sierpnia 2025
Pisałam kiedyś, że historię tworzą ludzie, sytuacje i … przedmioty. Dla kogoś butelka apteczna będzie tylko butelką, kawałkiem kolorowego szkła. Dla kogoś innego ta sama butelka będzie kawałkiem wielkiej historii i dziejami ludzi, którzy pozostawili po sobie tak wiele. Tej historii pewnie by nie było gdyby nie dwie zwykłe butelki po syropie „Jecorol”, który można było kupić w 1936 r. za 3 złote. Jedna ze szkła białego, z tłoczonym wypukłym napisem, zamykana „na korek” , druga – brązowa, już z gwintem na zakrętkę i cudownie zachowaną papierową etykietą na której widnieje charakterystyczna „marka ochronna”: trójkąt ze statywem i czerwony podpis: A. BUKOWSKI.
Historia tych butelek zaczęła się w dniu 2 kwietnia 1898 r. kiedy to Alfons Bukowski (1858 – 1921) otworzył przy ul. Marszałkowskiej 54 róg Piusa XI aptekę z laboratorium chemiczno-farmaceutycznym. Dwanaście lat później laboratorium zostało oddzielone z apteki jako samodzielne przedsiębiorstwo. Kim był jej właściciel? Alfons urodził się w Czerniowicach pod Włocławkiem w rodzinie obrońcy sądowego Juliana Bukowskiego i Barbary z Borowskich. Po przedwczesnej śmierci męża wdowa wraz z czworgiem dzieci przeniosła się do rodziny do Warszawy. Trudne warunki zmusiły najstarsze dzieci: Ryszarda (późniejszego doktora medycyny i asystenta prof. Juliana Kosińskiego w Klinicznym Szpitalu św. Ducha w Warszawie) i Alfonsa do pomocy finansowej matce, głównie poprzez udzielanie korepetycji. Alfons uczęszczał do II Gimnazjum w Warszawie i praktykował w aptece J. Różyckiego. Po zakończonej praktyce, zdał egzamin na pomocnika aptecznego, po którym odbywał, już jako podaptekarz, dalszą trzyletnią praktykę. Dopiero po jej odbyciu mógł się starać o przyjęcie na studia dwuletnie. W 1880 r. Alfons uzyskał wymarzony tytuł prowizora farmacji wydany przez Uniwersytet Warszawski.
Magister farmacji
Przez cztery lata pracował w laboratorium chemiczno-sądowym Urzędu Lekarskiego asesora mgr farm. J. Mrozowskiego i jednocześnie w laboratorium badania środków spożywczych przy Szpitalu św. Ducha pod kierunkiem dr Leona Nenckiego, co niewątpliwie wpłynęło na jego dalszą karierę. W 1882 r. po raz pierwszy opublikował swoją pracę z toksykologii w „Czasopiśmie Towarzystwa Aptekarskiego” wychodzącego we Lwowie. Po roku współpracy stał się członkiem korespondentem prestiżowego Galicyjskiego Towarzystwa Aptekarskiego. Nie zaniedbuje też Warszawy. Dużo publikował w „Wiadomościach Farmaceutycznych”, w efekcie czego przyjęto go w poczet członków rzeczywistych Warszawskiego Towarzystwa Farmaceutycznego. Współpraca z kierownikiem katedry farmacji i farmakognozji Uniwersytetu Warszawskiego prof. Mikołajem Menthienem (łotewskim lekarzem i farmaceutą) zaskutkowała cennymi osiągnięciami naukowymi i organizacyjnymi. Wspólnie zorganizowali zakład farmakognozji wyposażony w nowoczesną aparaturę oraz kierując się wzorami europejskimi pogłębili dydaktykę poprzez wprowadzenie ćwiczeń z użyciem mikroskopów. W ciągu czterech lat asystentury Alfons Bukowski ogłosił drukiem ponad 40 prac naukowych i artykułów, co dało mu w końcu w 1889 r. tytuł magistra farmacji (na podstawie pracy„O składnikach oleju widłakowego”). Wydawać by się mogło, że ten bardzo rzadki awans naukowy połączony z dużym dorobkiem naukowym otworzy mu szerzej drzwi katedry. Niestety z powodu dużej dyskryminacji Polaków Bukowski osiągnął maksimum. Niemniej w czasie dwuletniej choroby prof. Menthiena minister oświaty udzielił Bukowskiemu prawo do wykładania i prowadzenia ćwiczeń na katedrze farmakognozji. Jego pracowitość doceniono także w latach 1886/87 czyniąc go asystentem przy katedrze chemii fizjologicznej i patologicznej. Po śmierci znakomitego wychowawcy i nauczyciela, przyjaciela Polaków prof. Menthiema, katedrę objął prof. Dawydow. Bukowski nie mogąc się pogodzić z antypolską postawą nowego szefa, zrezygnował z asystentury i kariery naukowej i odszedł w 1897 r. z Uniwersytetu.
Kadry ponad wszystko
Nie zaprzestał jednak kształcić kadry aptekarskie. Jeszcze w 1885 r. otrzymał od Zarządu Okręgu Naukowego Warszawskiego zezwolenie na prowadzenie prywatnych kursów przygotowujących kandydatów do egzaminów na pomocnika aptekarskiego. Szkoła Farmaceutyczna Magistra A. Bukowskiego mieściła się w kamienicy przy Marszałkowskiej 91. Wykłady i ćwiczenia odbywały się w dwóch trzymiesięcznych kursach (wiosenny i jesienny), w godzinach popołudniowych. Do 1893 r. Bukowski wyszkolił blisko 1000 słuchaczy, z których większość zdała pomyślnie egzaminy. Ciekawostką jest, że pośród uczniów Bukowskiego znalazły się dwie kobiety, co wówczas było zjawiskiem niecodziennym: Stanisława Dowgiałło (późniejszy prowizor farmacji Uniwersytetu Moskiewskiego) i Jadwiga Sikorska-Klemensiewiczowa (pierwsza studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, która uzyskała dyplom magistra farmacji). Od 1891 r. był asesorem farmacji przy Urzędzie Lekarskim i pełnił te odpowiedzialne obowiązki przez osiem lat. Pod koniec 1899 r. zaczął zarządzać apteką Szpitala Dzieciątka Jezus (do końca 1918 r.). W tym czasie był też wizytatorem warszawskich aptek szpitalnych.
Wycofując się z życia naukowego postarał się o koncesję na otwarcie wspomnianej już apteki. W tym czasie apteka Bukowskiego była największą i najnowocześniejszą apteką w Warszawie. Jako jedna z niewielu aptek pracował na dwie zmiany. Kiedy w 1902 r. wybuchł półtoradniowy strajk farmaceutów, a ze względu na nowoczesne sposoby zarządzania apteką teoretycznie strajk nie dotyczył pracowników Bukowskiego, to pomimo wszystko na znak solidarności z innymi Bukowski swojej apteki nie otworzył. I robił tak za każdym razem. Zawsze stawał po stronie jedności zawodowej gdy tylko ta była zgodna z etyką zawodową i ogólnoludzką.
Życiowa pasja
Alfons Bukowski przeszedł do historii z zupełnie innego powodu niż nowatorski sposób kształcenia kadr i zarządzania apteką. Był twórca pierwszego podręcznika bromantologii! Badanie żywności było jego życiową pasją. Podręcznik do badania pokarmów, artykułów spożywczych i różnorodnych przedmiotów handlu wydany w Warszawie w latach 1884-1885 r. zwraca głównie uwagę na … fałszowanie żywności w związku ze stałym wzrostem masowej produkcji żywności. Podręcznik to tylko preludium. Szybko stał się wybitnym znawcą herbaty i postrachem dla warszawskiego czarnego rynku. Doszło nawet do sytuacji, w której nieuczciwi handlarze próbowali plotką – rozpowiadali, że Bukowski wysługuje się zaborcom – zmusić go do zaniechania podjętych działań. W swoich publikacjach udowodnił, że na 60 dużych sklepów, ponad połowa sprzedaje falsyfikaty herbaty. Sam posiadał ogromną kolekcję herbat, którą chętnie prezentował na wszelkich Wystawach Higienicznych, a nawet był za nią wyróżniany medalami. Nie tylko herbata znajdował się w kręgu zainteresowań Bukowskiego. Opisywał jak fałszuje się masło, mleko, wino, szafran, tytoń i miód. Jako pierwszy pod koniec XIX wieku zwracał uwagę na konieczność zakładania „stacji chemicznych” do metodycznej kontroli tanich środków spożywczych aby zapobiegać „przedwczesnemu rujnowaniu zdrowia setek tysięcy robotniczej ludności”. Trzydzieści lat później od tych publikacji, w 1928 r. wprowadzony w Polsce dekretem Prezydenta RP obowiązek zakładania pracowni chemicznych i stacji sanitarno-epidemiologicznych we wszystkich miastach liczących ponad 50 tysięcy mieszkańców. Ciekawym pomysłem Bukowskiego, zasygnalizowanym na I Zjeździe Aptekarzy Królestwa Polskiego w Łodzi w 1912 r., był wniosek o obowiązkowe nauczanie na uniwersytetach badania środków spożywczych i „ażeby farmaceuci, jako rozrzuceni po całym kraju zajęli posady badaczy, czyli ekspertów środków spożywczych”. Wniosek ten został zrealizowany dopiero w 1930 r. wprowadzając do studiów farmaceutycznych naukę o środkach spożywczych.
Aptekarz na wyścigach
Druga pasją Alfonsa Bukowskiego była toksykologia. Pozostawił po sobie kilka oryginalnych prac wnoszących niebywały wkład w tą dziedzinę. Ale jako toksykolog zasłynął zupełnie z innego powodu niż zatrucia arszenikiem, fenolem i kokainą w postępowaniach sądowych. Sławę przyniosły mu …. wyścigi konne. Na początku XX wieku kiedy na wielkich europejskich torach wyścigów konnych zaczęli pojawiać się jeźdźcy amerykańscy pojawił się problem sztucznego podniecania koni tzw. dopingu. Podawano koniom środki pobudzające, głownie heroinę, kokainę, morfinę i kofeinę. Oczywiście takie postępowanie było godne potępienia nie tylko ze względu na wyniszczanie zwierzęcia, ale i ze względu na świadome fałszowanie wyniku wyścigu. Badanie moczu i kału, w których można było wykryć śladowe ilości narkotyków nie rozwiązywało problemu, bo można je było wykonać po upływie dłuższego czasu co z kolei uniemożliwiało unieważnienie wypłaconych nagród za zwycięstwo w biegach. Dlatego Warszawskie Towarzystwo Wyścigów Konnych zwróciło się do Bukowskiego z prośbą o rozwiązanie tego problemu. Badania naprowadziły go na wielce szczęśliwy pomysł. Wystarczyło zbadać ślinę obficie wydzielaną przez konie zaraz po biegu. Około 1910 r. najpierw Budapeszt, później wiedeński Jockey Club zwróciły się do Bukowskiego o zaprezentowanie jego metody, czego z powodzenie dokonał. Dzięki temu w całych Austro-Węgrzech dopingowanie koni stało się zakazane. Również inne wielkie kluby jeździeckie, w Moskwie i Petersburgu, korzystały z metody Bukowskiego. Po zatwierdzeniu przez Warszawskie Towarzystwo Wyścigów Konnych i przyjęciu przez Zarząd Główny Stadnin Państwowych na terenie całego Cesarstwa zaczął obowiązywać regulamin pobierania prób do kontroli autorstwa Alfonsa Bukowskiego. Z tych czasów pochodzi też pewna dykteryjka, która pokazuje charakter naszego bohatera i jego przywiązanie do zawodu aptekarskiego i pochodzenia narodowego. W 1913 r. w „polakożerczym” piśmie „Nowoje Wremia” podano, że „znany rosyjski chemik i uczony A. Bukowski został zaproszony jako ekspert na dwór cesarza Wilhelma II, celem zbadania czy konie biorące udział w reprezentacyjnych wyścigach nie są dopingowane”. Za kilka dni w tym samym piśmie ukazało się sprostowanie samego Bukowskiego informujące, że niej jest chemikiem i uczonym rosyjskim, ale „skromnym polskim aptekarzem”.
Wybitny farmakognosta
Alfons Bukowski utrwalił swoje imię także w dziedzinie analizy biochemicznej, jako autor „Podręcznika do rozbioru moczu” wydanego w Warszawie w 1888 r. Poza przestarzałym tłumaczenie dzieła C. Neubauera i J. Vogla z 1871 r. i „Analizy moczu” A. Hurwicza wydanej dziewięć lat później, nie było tego typu podręcznika w języku polskim. Bukowski mając na uwadze studentów farmacji i farmaceutów opracował go właśnie pod tym kątem. Podręcznik zawierał rozdział dot. anatomii i fizjologii układu moczowego (opracowany wespół z bratem – dr Ryszardem Bukowskim), składu moczu z podziałem na składniki organiczne i mineralne, normalne i patologiczne barwniki żółciowe, kwasy żółciowe i krew. Uzupełnieniem tego nowatorskiego podręcznika było pięć barwnych tablic obrazów mikroskopowych wykonanych przez autora. Parę lat po jego śmierci, Jan Muszyński (prof. farmacji Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie) na łamach Kroniki Farmaceutycznej (1925 r.) wyraził zdanie o Bukowskim, że „w latach między 1880-1890 był jedynym wybitnym farmakognostą polskim (…) wzbogacił ojczystą literaturę farmakognostyczną całym szeregiem cennych prac”. Pozostawił po sobie ok. 300 prac z farmakognozji, bromatologii, toksykologii i analizy chemicznej, które do dnia dzisiejszego stanowią fascynującą lekturę (szczególnie polecam te tyczące fałszowania żywności).
Jecorol zamiast tranu
Jak już wspomniałam na wstępie przy Aptece Magistra A. Bukowskiego działało laboratorium chemiczno-farmaceutyczne. Nie było w tym nic osobliwego, a i sam Bukowski jeszcze długo przed założeniem apteki popierał taki stan rzeczy pisząc w czasopiśmie Towarzystwa aptekarskiego w 1882 r.: „nasi aptekarze też zaczynają produkować, chwalimy to bardzo, że lepiej pozostawić w kraju pieniądz aniżeli wydawać go cudzoziemcom”. Dlatego produkował później w swoim laboratorium płyny iniekcyjne w ampułkach, pigułki drażowane i wiele skomplikowanych preparatów galenowych importowanych wówczas z zagranicy. Sprowadził z Wiednia specjalną aparaturę do produkcji tlenu (sprężony tlen w butlach nie był wówczas znany), chloroformu pro narcosi oraz kompletów odczynników farmakopealnych dla aptek. Rozpoczął produkcję mydeł leczniczych, leków tabletkowych m.in. Salolu odkrytego przez dr Nenckiego. Od 1902 r. produktem sztandarowym stał się Jecorol – syrop dla dzieci zawierający naturalne składniki: wapń, fosfor i jod organicznie związany oraz naturalne witaminowe soki owocowe (zalecany głównie przy anemii). Zarówno Jecorol, jak i Jodonat (związek jodu z peptonem) oraz Glicerofosfat (praparat z wapniem) były produktami naturalnymi zgodnie z filozofią firmy. Przy aptece działały trzy laboratoria: analiz chemiczno-farmaceutycznych, analiz fizjologicznych i badania środków spożywczych. Ta wielostronność dawała zatrudnionym w nich farmaceutom możliwość pełnego wykorzystania swojej wiedzy i zainteresowań, rozwijania wiedzy fachowej i jednocześnie umacniała prestiż zawodu wśród społeczeństwa. Alfons Bukowski wyprzedził swoje czasy! Był osobowością wybitn i nietuzinkową. Po jego śmierci rodzina utworzyła Fundację im. Alfonsa Bukowskiego (1938 r.), która miała zachować w pamięci Alfonsa, ale i zachęcić młodych farmaceutów do pracy w dziedzinach, którym on poświęcił całe swoje życie. Wg. statutu Fundacji corocznie miano przyznawać nagrody w łącznej wysokości 1000 złotych temu, kto przedstawi swoją autorską pracę naukową z dziedziny chemii leku roślinnego albo nauki o środkach spożywczych. 7 maja 1939 r. wręczono pierwszą i zarazem ostatnią nagrodę dr farm. Władysławowi Rusieckiemu (przyszły profesor, dziekan Wydziału Farmaceutycznego UW).
Epilog
Po śmierci Alfonsa Bukowskiego w 1921 r. zarząd firmą przejął w imieniu rodziny, jego syn Stanisław Jan Bukowski (1902 – 1978), który unowocześnił laboratorium by mogło wprowadzać na rynek nowe, wartościowe leki. Lata 30 XX wieku były „złotym czasem” dla przedsiębiorstwa, które od 1938 r. przyjęło nazwę Farmaceutyczne Zakłady Przemysłowo-Handlowe Mgr A. Bukowski – Spadkobiercy. Stanisław wierny przekonaniom Ojca, oparł produkcję leków na polskich metodach produkcyjnych i na rodzimych surowcach. W 1937 r. rozpoczęto produkcję leków nasercowych z surowców roślinnych. W przededniu wojny produkowano 11 specyfików (w tym witaminy A i D), liczne preparaty galenowe, syropy, nalewki i preparaty kosmetyczno-higieniczne. Skutecznie konkurującym z niemieckim „Panflavinem” był „Panakrin” – środek do odkażania jamy ustnej. Stanisław Bukowski idąc z postępem, zlecił nakręcenie ponad minutowej, mrocznej, ale sugestywnej reklamy filmowej tego leku wyświetlanej w kinach przed seansami (świetnie zachowana do dnia dzisiejszego). Produkcja pokazuje teatr, szkołę, pociąg i biuro jako miejsca, w których potencjalnie mogą przebywać chorzy na grypę. Oczywiście w scenie finałowej pojawia się opakowanie „Pancrinu” z adnotacją, że ”chroni przed grypą, influenzą i anginą”.
Wierny zasadom Ojca, Stanisław nie zaniedbał środowiska farmaceutów i aptekarzy. Z jego inicjatywy w 1932 r. powstał Związek Polskiego Przemysłu Farmaceutycznego (do 1939 r. skupił 30 firm). Stanisław był jego prezesem aż do wybuchu wojny.
Wojna odcisnęła swoje piętno na rodzinie. Stanisław zapisał piękną kartę w historii wojennej Warszawy. Od początku wojny był zaangażowany w działalność konspiracyjną Komendy Głównej Armii Krajowej. Dostarczał bezpłatnie lekarstwa dla więźniów Pawiaka. Po uzyskaniu od naczelnego lekarza dra Stefana Baczyńskiego zaświadczenia – zgody na niemieckim blankiecie, prowadził na Pawiaku „kontrolę” prowadzonej gospodarki lekarstwami. Mimo, że zaświadczenie zostało wydane przez władze polskie, które nie miały uprawnień do wydawania przepustek na Pawiak, strażnicy przez dwa lata wpuszczali Bukowskiego do więzienia. Na Pawiaku porozumiał się zarówno z lekarzami-więźniami, jak i z kierowniczką więziennej apteki mgr Plaskatową, dzięki czemu mógł ustalić zapotrzebowanie Pawiaka na leki i nie tylko. Jak się okazało w czasach współczesnych Stanisław stał na czele legendarnego Referatu 997 jednej z ważniejszych komórek Wydziału Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu II oddziału Komendy Głównej AK, odpowiedzialnej za rozpracowanie niemieckich władz okupacyjnych oraz obcych agencji wywiadowczych. Zachowały się dokumenty, w których przełożeni pisali o nim: „duża inteligencja, samodzielność, dobre kierowanie powierzonym mu aparatem, wielka wnikliwość, odwaga i bezinteresowność”.
Od 1 sierpnia 1944 r. pod ps. „Mag” w stopniu podporucznika pełnił funkcję Komendanta Polowej Składnicy Sanitarnej (ul. Krucza 29) w oddziale „Bakcyl” (Sanitariat Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej). Równocześnie ciągle prowadził aptekę przy zbiegu ul. Marszałkowskiej i Piusa XI. Wyszedł z Warszawy wraz z ludnością cywilną. Po wojnie był dwukrotnie aresztowany przez UB (w 1946 r. i 1949 r.). Po „odwilży” został dyrektorem Departamentu Farmacji Ministerstwa Zdrowia, a w 1964 r. napisał historyczne opracowanie „Apteki Południowego Śródmieścia w czasie Powstania 1944 roku”. Jest także autorem cenionej i wielokrotnie wydawanej książki Receptura. Zarys technologii lekarstw (wyd. Warszawa 1956-1968).
A apteka? W czasie powstania wraz z kamienicą została doszczętnie zniszczona. Po wojnie krótko działała w lokalu przy Marszałkowskiej 6. Dzięki pomocy przyjaciół Stanisław odbudował kamienicę, z której w 1950 r. został wywłaszczony w związku z budową MDM. Otworzył wówczas aptekę przy Marszałkowskiej 56, która w 1951 r. została upaństwowiona, jak wszystkie inne.
Post scriptum
Alfons Bukowski – skromny polski aptekarz, który wniósł swój indywidualny wkład twórczy w pracę farmaceuty. Już pod koniec XIX w. doskonale rozumiał ogrom potrzeb zarówno swojego zawodu, który traktował jak posłannictwo oraz potrzeb społeczeństwa w zakresie upowszechniania świadczeń szeroko pojętej ochrony zdrowia. Wydawać by się mogło, że fałszowanie żywności czy stosowanie dopingu to wymysł dzisiejszych czasów. Nic bardziej mylnego. Dzięki takiemu człowiekowi jak Alfons Bukowski mamy w tych dziedzinach ogromny wkład, szkoda tylko, że o tym nie pamiętamy. Czasem mam wrażenie, że wojna pogrzebała wraz z ludźmi wszystko to co było dobre i imponujące w naszej nauce i przede wszystkim w ludziach. Jak wyglądałaby rodzima farmacja, gdyby nie Jego analityczne spojrzenie na stan ówczesnego nauczania i umiejętność wyciągania wniosków? Gdyby nie Jego determinacja i właśnie to posłannictwo nie wprowadzono by nowoczesnego programu studiów farmaceutycznych w Polsce Odrodzonej w 1919 r. „Pokochał farmację i żył dla niej, była Mu ona pociechą w troskach i warunkiem duchowego bytu” – tak A. Bukowski napisał w nekrologu o swoim wychowawcy i nauczycielu prof. Mikołaju Menthienie. Dzisiaj, z perspektywy czasu, mam wrażenie, że tak naprawdę napisał o sobie. Co nam zostało z tych lat? Niepozorne butelki, reklama kinowa i reklamy w przedwojennej prasie…
Katarzyna B. Fulbiszewska- koordynator Ośrodka Dokumentacji Historycznej Śląskiej Izby Lekarskiej
Foto: mgr Alfons Bukowski (Wiadomości Farmaceutyczne nr 20, 14 maja 1939 r; źródło:Polona.pl); butelki po syropie Jecorol (zbiory Muzeum Historii Medycyny i Farmacji ŚIL, foto: Wiki Kot

Popularne
Słuchaj rozmów w formie podcastu















